Czytasz posty wyszukane dla zapytania: maszyna do szycia budowa
Wiadomość
  Moskiewskie realia - prośba o pomoc
To prawda. chyba każda kobieta i każda dziewczyna potrafiła szyć, cerowac, haftować robic na drutach.
Maszyna do szycia byla w każdym domu. Matki siędziały (przynajmniej moja zawze po pracy) i non stop cos robiła, serwetki, obrusy, szyla firanki, robila swetry, spodnie, sukieneczki, spódniczki, skarpetki, kapcie i takie tam.
Ponadto w każdej szkole był przedmiot pod tytułem "trud".
Chlopaki pracowali w slusarsko-stolarskich pracowniach, dziewczyny - uczyly się kroić, projektować, szyć, szydelkować itp.
Moja kalsa np liczyła 17 osób i nie było jak podzielić nas na dwie pracownie (pięciu chłopaków było w klasie, reszta- dziewczyny), więc dyrekcja stwierdziła, że chłopaki i dziewczyny bedą pracowac razem. Oczywiście w pracowni ślusarsko-stolarskiej. Stad każda z dziewczyn była w stanie obsłużyć "stanok", i "wytoczić" na danym urządzeniu "detal" o zadanych parametrach. Najpierw rysowanych schematycznie w zeszycie (jak na budowie maszyn prawie), a potem trzeba było to zrobić. Po dwóch latach po połaczeniu nas z kolejna klasą, zorganizowano dwie grupy. I były to juz typowo babskie zajęcia.
Nudnawe nieco - szczerze powiem
 
  Maszyna do szycia
Maszyna do szycia
Mam takie pytanie. Dowiedzialam sie wczoraj, ze mi malzonek pod choinke takie cus chce sprezentowac. Chyba go ruszylo, jak widzial, jak sie meczylam i w rekach szylam 2 bezrekawniki dla kurczatka, bez wykroju, na oko, ale "nosne" wyszly:-) No i sie tak wlasnie zastanawiam, czy warto. Jak na razie szyc nie umiem, wiec od razu musialabym isc na kurs, zatem dodatkowa rozrywka bez kurczatka:-) W sumie to mam dwie lewe rece, choc ciagnie mnie do tworzenia, ale cierpliwosci ciut brakuje, zeby skonczyc cos raz zaczetego. Taka maszyna to by sie w sumie przydala (jeszcze z umiejetnosciami do jej zastosowania), bo wszystkie niemal spodnie moje czy meza musimy skracac, kurczatko tez m troche nietypowa budowe i wielu rzeczy ktore dostal nie nosil, bo byly w ktoryms miejscu albo za dlugie, albo za szerokie. No i nie wiem w koncu. Mam sobie zazyczyc inny prezent, czy jednak zgodzic sie na maszyne. Jest to niemaly wydatek, a obawiam sie, czy ja ja rzeczywiscie bede uzywac. Pomozcie! Jak wam sie wydaje?
  Ukraina
To ile taki "kraj inwestujący" jak Anglia, Szwajcaria czy Luksemburg
zainwestowały w Rosji ? Bo odwrotnie szacuje się że z Rosji wypłynęło w
ostatnich latach dobrze ponad 150mld$. Niemcy ? Chłopcy Kulczyka w imieniu firmy
Orlen kupili sieć stacji w Niemczech. Czy ja się stałem od tego bogatszy, czy
raczej oni ?
Jeśli uważasz że Polska jest biedniejsza od Indii to się po prostu zamień z
jakimś Hindusem, on się ucieszy. Co do bogactwa Ukrainy to zdaje się że Ukraińcy
pracują u mnie na budowie, a nie ja u nich. I im się marzy polski paszport a nie
mi ukraiński. Pitolić o strukturach własności, wskaźnikach rozwoju itp to se
można jak się ma co do gara włożyć.
Co do zamykania zakładów to krzyż na drogę. Jeśli mówimy nie o szyciu majtek
tylko o produkcji odrobinę bardziej zaawansowanego towaru to struktura nakładów
na nową fabrykę wyględa tak : infrastruktura 60%, szkolenie pracowników 40%,
maszyny 0% bo są w leasingu. Jak wyobrażasz sobie przeniesienie tego ? Hale
wywiozą ? Pracowników ? Sami wyjada zabierając maszyny ? Krzyż na drogę, za pół
roku będą mieli czysto polskiego konkurenta produkującego o 30% taniej. Już
zresztą paru Niemców się w ten sposób przejechało.
  Ministrowie UE przyjęli dyrektywę o patentach
Mysle, ze nikt nie opatentowal bo na to nie wpadl. Choc nie jestem pewien czy
nie bylo takiego patentu (o co byl spor pomiedzy panami Daimler i Benz, ktorzy
niemal jednoczesnie zbudowali dwa peirwsze protoytpy samochodow). Tak samo jak
Bell opatentowal idee przesylania glosu po drucie w postaci sygnalow
elektrucznych. Singer opatentowal idee budowy maszyny do szycia, w ktorej jest
igla z otworem z ostrego konca. Gdybys wymyslil super bezpieczny algorytm
kodowania danych przesylanych w sieci, tez chcialbyc go opatentowac. Gdybys
mial tylko prawa autorskie tylko do programu, wystarczylo by zebym napisal to
samo tylko w innym jezyku programowania i moglbym sprzedawac program z Twoim
algorytmem.
 
  Maszyny i my
napisz cos wiecej Mila Kanoko w temacie lub wyjasnij sprawe blizej
Czekam az mniejsi fachowcy (w przedmiocie mechaniki): Kol.Warum
i Wodnik sie wypowiedza bo moja wiedza jest zapewne mocno
niewystarczajaca

Slyszalem o "takim" co twierdzil iz Ziemie z podstaw ruszy
(za pomoca dzwigni czyli tzw. maszyny prostej) ale hmmm.... punktu
oparcia Jemu nie wskazano!
Nie wiele sie od tego czasu zmienilo bo praktycznie wszystko
co w budowie maszyn (funkcjonujace!) wymyslono oparte jest na
rozwinieciu tzw. maszyn prostych - Twoja maszyna do szycia - tez!
pl.wikipedia.org/wiki/Maszyny_proste
Oparte jest wszystko na zasadach fizyki a jak mnie jedynie sluszne
w Polsce (przez ostatnie 2 lata, przynajmniej)- zdanie geniusza
J.Kaczynskiego uczy: "zasady obowiazuja"!.
Podziela to rowniez ca. 5 mln wyborcow PiS-u (w ostatnich wyborach)
wiec musi COS w tym byc! )

pozdrawiam,-
pE
  Oceniamy kadencję Marcinkowskiego
z Listu do Wyborców - M. Półbratek (fajne)
Moje miasto jest biedne i smutne.

Moje miasto jest biedne, bo przed kilku laty mądrzy ludzie wymyślili, że powiat
przyniesie więcej korzyści niż województwo.
Dziś udają, że to nie oni i chcą, by im ponownie zaufać.

W moim mieście co trzeci człowiek nie ma pracy, a wszystko, co można mu
zaproponować zamiast produkcji telefonów, butów, kuchenek i maszyn do szycia to
upokarzające warunki pracy w dynamicznie powstających supermarketach i na
stacjach benzynowych.

Moje miasto jest biedne, bo każdy nowy supermarket likwiduje kilka lub
kilkanaście małych osiedlowych sklepików i wprowadza nędzę do następnych
rodzin.

Moje miasto jest biedne, bo rządzący moim miastem tylko raz w roku wykorzystują
fakt posiadania lotniska i nie wiedzą jak wykorzystać bliskość stolicy.

Moje miasto jest smutne, bo jest miastem przemysłowym, w którym nie ma
przemysłu.

Moje miasto jest smutne, bo ma krzywe chodniki i dziurawe ulice.
Ludzie, którzy rządzą moim miastem rozpoczynają remonty według kalendarza
wyborczego, przeliczając asfalt, beton i cegły na głosy wyborców. O wiele
więcej czasu poświęcają na załatwienie wygodnych posad dla "swoich", niż na
likwidowanie bezrobocia, budowę domów komunalnych i poprawę bezpieczeństwa.

Moje miasto jest biedne i smutne, ale ma nadzieję, że ktoś może wreszcie to
zmieni.

świetna recenzja rządów banasiewiczkowskiego.
  Masakra pt. "Witaj Szkoło"
Mujer, nie wiem, czy masz dzieci w szkole... Ale akurat w
teoretyczne odpytywanie, jak zbudowany jest mikroskop jestem w
stanie uwierzyć. )
Starsza córka w swoim czasie miała klasówki/kartkówki.odpytywania
z wychowania technicznego: z budowy maszyny dziewiarskiej, z
opisywania rodzajów tkanin, teorię robienia na drutach i szydełku,
tudzież teorię przyszywania guzików. Uprzedzam pytania: nie tkali
nic na żadnym krosienku, nic nie szyli, nie robili na drutach...
Czysta teoria z podręcznika.
  Hołota nic nie zbudowała, to hołota zmarnowała
a te wszystkie "wielkie" budowy socjalizmu to byly inwestycje w przmysl
zbrojeniowy. Owszem w wielu z tych molochow socjalistycznych byla rowniez
produkcja cywilna...uboczna. Od tego jednak nie chcialy zapelnic sie polki
socjalistycznych sklepow.
Lucznik produkowal maszyny do szycia...czy tylko? Zaklady w skarzysku Kamiennym
,ZL Mielec , Radmor , Cegielski , Ursus...tu ciekawostka zaklady byly
przygotowane do masowej produkcji czolgow...dlugo mozna tak wyliczac.
  Jakie konsekwencje zdrowotne powoduje praca z komp
Chciałbym zauważyć, że wypchana zwierzyna płowa ( a szczególnie muflony) słabo
nadaje się do kopania rowów z uwagi na bardzo niewygodny kształt ślimów.
Ostatni w ten sposób wykopany rów został w Rybniku (ROW Rybnik).
Natomiast maszyny do szycia i waltornie oraz akordeony to od dawna używany
sprzęt budowlany, który na budowach sprawdza się znakomicie.
Nie rozumiem natomiast zupełnie dlaczego jako czołowego zagrożenia przy pracy z
komputerem nie wymienia się chorób spichrzeniowych, szczególnie gangliozydoz
jeśli od dawna już wiadomo, iż niektóre kombinacje klawiszy mogą prowadzić do
znacznego obniżenia poziomu enzymu beta-heksozaminidazy A, co w efekcie
prowadzi do tak przykrego zespołu jak idiotyzm amaurotyczny (choroba Taya-
Sachsa).
P.S.Komputery stacjonarne to wyłącznie te, które wystepują na stacjach
kolejowych, cała reszta to laptopy.....
  Mężczyźni, gotowanie i nie tylko:)
Moi mężczyźni w rodzinie - z małymi wyjątkami, wszyscy prawie gotowali.
Prowadzenia domu nauczył mnie ojciec, pracował na zmiany, mama cały dzień poza
domem. Ojciec gotował, pomagał przy pieczeniu, potrafił posprzątać i wyprać. Nie
było pracy, której nie zrobił, ale w zamian za to, kiedy potrzebna była pomoc
przy budowie, mama stawała przy łopacie!
Trzymać druty i szydełko nauczył mnie wujek, brat mamy. Wspaniale też gotował.
Od kuzyna biorę sprawdzone przepisy. Ciasto drożdżowe w jego wykonaniu ). Ja
nie umiem drożdżowego...Potrafi też zrobić domowy salceson, szyneczki. Sam sobie
pierze i prasuje koszule.
Mój syn też umie wszystko. Właśnie wczoraj, jak wróciłam z wycieczki, zastałam
go przy robieniu pizzy - bo trzeba wyczyścić lodówkę. Ja robię pizzę na gotowych
spodach, on sam zarabia ciasto. Już w szkole podstawowej haftował i sam sobie
zszywał spodnie. Syn gotuje jak Kuroń, robi eksperymenty, ale też rozkłada
produkty w miseczki i potrzebuje wtedy asystenta do sprzątania.
Kolejny wujek nie gotuje, ale szyje na maszynie. Poszył ciekawe i pomysłowe
pokrowce, zawieszane pojemniki z kieszeniami na różności. A zaczęło się od
niezbędników na ryby. No i robi zaprawy z ciotką.
Dla chcącego nic trudnego - ale są i byli to mężczyźni, którzy posiadali różne
umiejętności, a te "babskie" były tylko kolejnymi ze zdobytych.
  Rosja: defilada na Dzień Zwycięstwa
Rosja w nowej Radzie Praw Czlowieka ONZ! :-)
adas313 napisał:

> Chyba nie łapnąłeś aluzji do pewnego dowcipu ;o)
>
> > Jak nazywala sie organizacja odpowiedzialna za projektowanie, konstrukcje
> i
> > masowa produkcje sowieckich IC
>
> Odpisałem :o)
> Ale się powtórzę: Ministerstwo Budowy Maszyn Średnich.
>
> Ad. PS.: Brak cięzkiej wody? Problemy z moderatorami, wzbogacaniem uranu? Nie
wiem.

Blisko, adas313, b. blisko, ale nie calkiem.

Organizacja odpowiedzialna za projektowanie, konstrukcje i
masowa produkcje sowieckich rakiet miedzykontynentalnych nazywala sie

Ministerstwo Maszyn CIEZKICH!

P.S. Oczywiscie wiesz co produkowaly zaklady "Lucznik" poza maszynami do szycia?

P.P.S. Heisenberg, jak po wzbogaceniu do 70% nic wciaz nie wychodzilo zwatpil;
uznal ze podejscie jest bledne i... zmienil kurs.
Na drugi hals czasu i srodkow juz nie stalo. ;-)

Natomiast Teller, ktory byl jak buldog, nie popuscil; przekonal Szillarda ze
trzeba cisnac dalej; potem wspolnie z S. przekonali Bethe'go i Oppenheimera, i
wrescie kolo 90% cosik sie nad Alamogordo blyslo. Wiec gdyby nie ci Wegrzy :-)

NB Nim doszlo do testu, jeden lwowiak ustalil, ze "slupki sie zgadzaja".

A pozniej, juz w LLL, jak sie Tellerowi slupki nie zgadzaly, to ten sam lwowiak
(zmarl w Santa Fe, N.M.) mu te slupki "naprostowal". Stad i H-Bomb. :-)

[to byl ten sam hazardzista, co tak lubil grac w Monte Carlo:-)]
  Jaki ginekolog najlepszy w Żarach?
debest3 napisał:

>> w Lubsku był podobny numer,ginekolog i facet który miał kwiaciarnie byli do
> siebie podobni jak bliźniacy i lubili sobie razem popic,kiedyś jak tak sobie
> dali w szyje to zamienili sie rolami i dopiero wpadli na którejs tam pacjentce
> której sie te badanie wydało mocno podejrzane i wezwała milicję ,ale był
> dym,ginekolog juz tam nie mieszka ale goscia od kwiaciarni nazywaja właśnie
> ginekologiem

Ale numer:)) Od razu mi sie przypomniał pewien żarski lekarz od medycyny
pracy. Gość miał syna nie całkiem normalnego. Takiego, wypisz, wymaluj
ogrodowego krasnala, z brzuszkiem, łysinką, mocno nadpobudliwy - pracował w
cegielni w Kunicach, w której i ja podczas wakacji dorabiałem. Koleś miał
nieprzeciętną mnemoniczną pamięć, potrafił odgadnąc dzień imienin, znał budowę
kazdej maszyny - taki kretyn, ale widowiskowy.
Zdawałem w tym czasie na jakieś studia i potrzebowałem zaświadczenia o stanie
zdrowia. Przypadkiem w przychodni trafiłem na jego ojca - a oni jak dwie krople
wody - siedzę, patrze jak pan doktor pisze mi zaswiadczenie i w któryms
momencie przyłapałem się na tym, ze się zastanawiam, kiedy facet zacznie
rozkręcać długopis i cytować mi kalendarz z pamięci:)))
  Pyt. do mam szyjących na maszynie.
Maszynę mam dopiero od wczoraj, miałam trochę problemów z uruchomieniem, bo
dostałam do niej instrukcję od zupełnie innego modelu napisaną po szwedzku i
duńsko-norwesku, ale postanowiłam zdać się na intuicję Na dodatek spadł jej
pasek klinowy i nie mogłam nawinąć nitki. Mąż tak się zainteresował jej budową
wewnętrzną ( bo pomógł mi ją uruchomić ), że prawie nauczył się szyć
Maszyna szyje chyba poprawnie, bo jeszcze nie mam nic poważniejszego do
uszycia. Ma 21 ściegów (w tym taki niby owerlock), ma regulację długości
ściegu, naprężenia nitki, obszywa dziurki, przyszywa guziki, ma do tego trochę
akcesoriów (3 stopki, kilka igieł, szpuleczek). Myślę, że za taką cenę jest w
porządku.
  Bader inwestuje w Bolesławcu
Bader inwestuje w Bolesławcu
Skórzane etaty

Czwartek, 2 września 2004r.

Sto pięćdziesiąt osób znajdzie pracę w nowej hali fabrycznej firmy Bader

– To będzie jeden z najnowocześniejszych zakładów tego typu w Europie – mówi
Grzegorz Menet, dyrektor firmy Bader w Bolesławcu. – Na początku przyszłego
roku rozpoczniemy rekrutację pracowników. W budowanej właśnie hali pracę
znajdzie nawet 150 osób.

Bader należy do największych pracodawców w Bolesławcu. Zatrudnia 600 osób. –
Wiem, że po mieście krąży opinia, że firma zwalnia ludzi – mówi Grzegorz
Menet, dyrektor zakładu. – To prawda, zwalniamy, ale najpierw przyjmujemy, a
szansę dajemy tylko najlepszym. Tego wymaga specyfika produkcji. Zostają
tylko najlepsi. Często zdarza się, że z grupy dwustu przyjętych, do pracy
nadaje się zaledwie połowa. Bader produkuje skórzane elementy samochodowych
tapicerek, do takich marek jak mercedes, bmw, toyota, lexus. Wszystko
sprzedawane jest poza granicami Polski. W grudniu tego roku zakończy się
budowa trzeciej hali Badera, w której pracę znajdzie 150 osób. – Będziemy
poszukiwać pracowników z wysokimi kwalifikacjami, ale też zwyczajnych
robotników do prostych czynności – mówi Grzegorz Menet. Bader zainwestuje w
Bolesławcu prawie 13 milionów złotych, same tylko maszyny kosztować będą
około 1 miliona euro. – Tak potężna inwestycja daje gwarancję, że firma ma
zamiar związać się z miastem na długie lata – twierdzi dyrektor. W nowej hali
pomieści się wykończalnia skór, które posłużą do szycia samochodowych
tapicerek. – Nie będzie to działalność w żaden sposób szkodząca środowisku –
zapewnia Grzegorz Menet. – Wiem, że pojawiły się pogłoski o budowanej przez
nas garbarni. Nie mamy zezwolenia na podobną działalność.

Michał Drobisz - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  Jak nas zmienił kapitalizm?
Mineło 15 lat od reformy Balcerowicza!
www.palm.org.pl/news.php?inf=105
Co przyniosło polskiemu społeczeństwu to 15 lat? Przybyło dóbr uznawanych za
luksusowe. Niektóre przedmioty przestały być wyznacznikiem zamożności -
ankieterzy nie wypytują już o maszynę do szycia czy CB radio. Teraz CBOS pyta o
działki z domem letniskowym (10% respondentów), aparaty cyfrowe, dzieła sztuki
i in.

O innych rzeczach też marzymy, co zdaniem socjologów wynika z faktu, że
kilkanaście lat temu przedmioty luksusowe były tak rzadkie, że ludziom nawet
nie przychodziły do głowy.

Synonimem planu Balcerowicza jest dla jego krytyków wzrost bezrobocia i obawa
przed stratą pracy.

Poziom strachu przed utrata pracy w grudniu 2004 r. wynosi 46 proc. Ale to już
całkiem inny strach. Teraz Polacy boją się, że są za słabo wykwalifikowani, że
konkurencja na rynku pracy jest wysoka.

Z badań wyłania się obraz społeczeństwa raczej samozaradnego niż samorządnego.
Ludzie nie wiążą swych losów z działaniem zbiorowym.

Mają coraz lepsze samopoczucie, ale nie kojarzą tego z udaną transformacją,
lecz z indywidualnym sukcesem. Pogłębia to podział na zaradnych i bezradnych, a
jednocześnie nie ułatwi powstania społeczeństwa zdolnego samodzielnie
kształtować sferę publiczną.

Po 15 latach obserwujemy polskie życie publiczne, naznaczone skandalami
korupcyjnymi, potrzebę przeprowadzenia kolejnej reformy finansów publicznych,
reformy procesu tworzenia prawa i systemu ochrony zdrowia. Trzeba zapewnić
państwu bezpieczeństwo energetyczne, o czym tak dobitnie przypomniała ostatnio
afera Orlenu.

Najważniejsze na dziś: uczciwe państwo oznacza wojnę z korupcją i kapitalizmem
politycznym; suwerenność energetyczna - to zapewnienie krajowi dostaw ropy i
gazu z różnych źródeł; walka z bezrobociem oznacza więcej pracy i mniej barier
hamujących przedsiębiorczość; sprawny sąd - to Temida rychliwa i sprawiedliwa;
lepsze prawo - to jasne i mądre przepisy; niższe podatki; zdrowy budżet - to
konieczność oszczędzania, by potem więcej wydawać; reanimacja służby zdrowia co
może oznaczać przyzwolenie na to, by pacjent też płacił; Polska w Europie - to
konieczność batalii o unijne pieniądze i sojuszników; wreszcie - nowe
autostrady, to budowa szybkich dróg, bez czego nie możemy liczyć na
wykorzystanie naszego położenia jako kraju tranzytowego między Wschodem i
Zachodem.

www.palm.org.pl/news.php?inf=105
  Amerykanie zawrócili samolot z terrorystą na po...
> Co do okretow to mi sie nie wydaje, zeby fabryki ktore je produkowaly i
> zwiekszaly swoja produkcje mogly tak latwo i szybko sie przestawiac na
> produkcje czolgow czy karabinow maszynowych.

jasne ze nie tak szybko, ale robotnicy, inzynierowie, stal itd moglo to sie
przypadac w innym miejscu, no i pewnie by sie przydalo.

> Owszem bombardowania odgrywaly pewna role i w swoich poczatkach, ale armia to
> nie tylko dowolny sprzet, ale tez sily ludzkie, organizacja nowych armii etc
i
> z tym zwiazany czas reakcji na oslabienie przemyslu. Tak jak i spora role w
> rozciaganiu czasowego limitu odgrywala zdolnosc szybkiej odbudowy zakladow
jak
> i owa nieszczesna celnosc.

Jednak braki szczegolnie w czolgach i samolotach decydowaly o przegranych
bitwach z Armia Czerwona (bitwa pod Kurskiem). Stany liczebne (zolnierzy)
niemieckich sil zbrojnych w latach 1943-1944 nie byly jeszcze takie zle.

> Zreszta niemcy tez nie byly krajem jak zssr ktory prawie w kazdej fabryce
> maszyn do szycia czy rowerow produkowal amunicje czy armaty
> Uwazam ze wieksze zaangazowanie sil i produkcji niemieckiej na walke z usa
> mozna liczyc dopiero od ladowania na sycylji.

Trzeba jednak liczyc tez to ze Niemcy w obawie przed inwazja caly czas musieli
utrzymywac we Francji znaczne sily (w roku 1944 - 1 mln zolnierzy, wczesniej
troche mniej) i musieli sie gniezdzic w Norwegii (zeby atakowac konwoje do
ZSRR) gdzie mieli pod bronia kilkanascie dywizji. Trzeba tez doliczyc koszta
budowy umocnien walu atlantyckiego - bez USA Brytyjczycy nie mogliby myslesc o
desancie - wiec Niemcy budowac walu by nie musieli. Nie nalezy tez zapominac o
tym ze w WB byli ludzie ktorzy chcieli podpisac pokoj z Hitlerem (Hitler nie
zadał nic od Anglikow) a na stanowcza postawe rzadu brytyjskiego wplywal fakt
posiadania sojusznika za Atlantykiem. Gdyby Brytyjczycy podpisali ten pokoj los
ZSRR bylby raczej przesadzony. NO chyba ze Stalin widzac zmiana sytuacji od
razu by zaatakowal - wtedy to roznie mogloby byc
  SSE
Faurecia-kolejna fabryka(4) i kolejni pracownicy
Kolejna fabryka

Czwartek, 30 grudnia 2004r.

Wałbrzyska Faurecia rozbudowuje się i zatrudnia nowych pracowników

12 stycznia rozpocznie się budowa budynku biurowo-magazynowo-produkcyjnego
firmy Faurecia Wałbrzych - jednego z czołowych w Europie producentów zagłówków
i podłokietników do foteli samochodowych. Firma szykuje też nowe oferty
zatrudnienia

W kolejnej, czwartej już fabryce francuskiego koncernu motoryzacyjnego, który
powstanie na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Invest Park,
będą produkowane siedzenia samochodowe dla koncernu Forda.
Całkowita powierzchnia terenu fabryki wynosi ponad 28 tys. m kw., w tym hala
produkcyjna zajmie obszar blisko 5 tys. m kw.
Faurecia w Wałbrzychu to już potężna fabryka i trzy odrębne zakłady
produkcyjne. Jako pierwszy - w 2001 roku - działać zaczął zakład mechanizmów.
Wytwarzane są tam mechanizmy pochylające do oparć samochodowych montowane z
elementów produkowanych w zakładzie. Pracuje tam obecnie ok. 300 osób,
wytwarzających 45 000 sztuk mechanizmów dziennie.
Drugą fabryką jest zakład struktur, gdzie produkcje rozpoczęto również w 2001
r. Tam powstają metalowe konstrukcje foteli samochodowych obejmujące około 84
pozycji wyjściowych do samochodów takich marek jak min.: Audi, Volkswagen i
Peugeot. Zatrudnienie wynosi ok. 600 osób. W zakładzie powstaje 9 700
metalowych konstrukcji dziennie.
Ostatnio - w styczniu 2003 roku - ruszyła produkcja w zakładzie akcesoriów
foteli samochodowych. Produkowane są zagłówki i podłokietniki między innymi do
Audi, Renault, Opla i Citroena. Zatrudnienie wynosi ok 350 osób. Wytwarzane
jest dziennie ponad 2000 zagłówków i ponad 1500 podłokietników.
Fabryka cały czas poszukuje chętnych do pracy. Szansę na zatrudnienie mają
przede wszystkim zatrudnić kobiety z wykształceniem zawodowym i technicznym,
które posiadają już doświadczenie w szyciu na maszynach.
- Do tej pory daliśmy juz pracę ponad 1300 osobom - mówi Małgorzata Zięba ,
szef działu public relations Faurecia Polska. •

Światowy lider
Faurecia jest jednym ze światowych liderów w dziedzinie produkcji elementów
wyposażenia samochodowego. Jest obecna w 27 krajach, zatrudniając ponad 60 tys.
osób w 160 zakładach produkcyjnych i centrach naukowo-badawczych. W Polsce
grupa jest obecna od 1997 roku w czterech miejscowościach: Grójcu, Wałbrzychu,
Legnicy i Gorzowie Wielkopolskim. Zatrudnia ponad 3600 osób.

Rafał P. Palacz - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  Doświadczone krawcowe - Łucznik 814, 834, 864, 884
Jeżeli seniorka jest sprana - żaden nowy łucznik jej nie zastąpi.
Maszyna tego typu służyła mi przez lata i szkoda, że się po prostu zużyła /tzn.
służy dalej, ale już nie jest bezbłędna i musiałam kupić inną/.

O ile rozumiem sprawę z zakładką - czy myślisz o owerloku jako o maszynie do
szycia? Jeśli tak - nazwałabym to typowym błędem. Odprutą zakładkę w bluzce
lepiej, sprawniej i dokładniej naprawisz zwykłą maszyną niż owerlokiem. Trochę
mnie palce bolą od pisania na ten temat, ale powtórzyć nie zaszkodzi:

Owerlok z założenia jest sprzętem do obrzucania brzegów i ewentualnie zszywania
prostych szwów łączących. Stopka ma inną budowę /jest dłuższa niż w maszynie do
szycia/, a i przestrzeń w której operuje się materiałem podczas szycia jest
zdecydowanie mniejsza. Wyklucza to precyzyjne operowanie materiałem w trakcie
pracy, a gdy zapomnisz o wyłączeniu noża i jakiś fragment ciucha wsunie się pod
nóż... Brrr...

Nóż w stopce owerlokowej nie służy do przycinania nitki, a do obcinania brzegów
wzdłuż obszywanego szwu /dlatego nie sterczą z niego żadne strzępy/. Moim
zdaniem jednak żadna stopka nie zastąpi owerloka.

Radziłabym zatem kupno owerloka - ale nie nastawiaj się, że będziesz nim
"szyła". Nim się tylko wykańcza brzegi i ewentualnie łączy "po prostej".

Na pewno - jeśli popracujesz na tanim owerloku, pożałujesz, że nie kupiłaś
pięcionitkowego ze szwem drabinkowym i łańcuszkowym. Zawsze możesz jednak
poprzedni sprzedać i dołożyć do kupna nowego, bardziej przydatnego.

Aha - szyjąc dzianiny kup po prostu igłę do dzianin i szyj drobnym ściegiem
zygzakowym /tzn. ściegiem o niedużym skoku na boki/. Przeszycie na wszelki
wypadek dwukrotnie czyni taki szew praktycznie niezniszczalnym. O ile się ktoś
nad nim szczególnie nie pastwi, ale chyba każdy szew ma to do siebie, że wysiada
przy "szczególnym" traktowaniu.

Ania
  Jaki wybrać olej ?
> Od nowości była zalewana Mobilem I OW/40,
> tak stoi w papierach i to chyba był błąd, bo tamte silniki nie były chyba
> jeszcze przystosowane do syntetyka. Zaczynają mi klapać zawory i mechanicy,
> znawcy silników twierdzą,że trzeba zalać półsynt.

Hehehe, świetni znawcy ;-)
Leczyć stukające popychacze gorszym gęstszym olejem jest jak gaszenie ogniska
benzyną. ;-) Postukiwanie popychaczy w początkowej fazie "choroby", najczęściej
świadczy o postępującym pogarszaniu się dopływu oleju do nich, wskutek
przytykania kanalików w głowicy. I gorszy olej o słabszych właściwościach
myjących ma to naprawić?!

Walczyłem kiedyś z BMW dramatycznie stukającym popychaczami hydraulicznymi.
Silnik chodził po (licznikowym) przebiegu 150 tys. km jak dogorywająca maszyna
do szycia. Miał nawet chwile wielkiej słabości, bo któryś z blokujących się
popychaczy nie domykał zaworu do końca w jednym z cylindrów!

Znając budowę i zasadę działania popychaczy, postąpiłem wbrew sugestiom
kilku "mądrych" mechaników (!) mówiących "Tylko minerał 15W/40! I do tego
zagęszczacz!"

Zalałem silnik syntetykiem.
Mój mechanik dyskretnie pukał się w czoło.
Ale jeszcze tego samego dnia bił pokłony z uznaniem, bo problemy z rozrządem
przeszły do historii, jak ręką odjął.

> Aktualnie najlepszy byłby
> Castrol GTX 10W/40 magnatec, bo on zostawia trwały film na ściankach, ale jes
> t trochę drogi.

Odpuść sobie produkty Castrola na polskim rynku (bez urazy dla jeżdżących na
takim oleju). Mam taką opinię od 3 lat, słyszę coraz więcej jej potwierdzeń,
więc nikt mnie nie przekona do produktów tej marki.

> Po poprzednim został mi Lotos 10W/40 i nim chyba zaleję teraz silnik,a Castro
> l na następną wymianę. Zobaczę czy poprawi się praca na półsynt.
> Ktoś wspomniał o Mobil I synt. 5W/40, widziałem taki w sprzedaży.
> Pozdr.

Rzeczywiście, syntetyk o większej gęstości przy wyższych temperatura (5W/50
zamiast 0W/40) wydaje się w twojej Omedze rozsądnym rozwiązaniem. Na pewno
lepszym niż zastępowanie syntetyka półsyntetykiem.
  ogranicznik, kątownik do książek
kobaj napisał:

> Ja też długo szukałem
> i jak na razie używam innych książek i
> maszyny do szycia, której nie potrafię obsługiwać...

OBI, ew. inny market budowlany, półki z częściami do budowy półek.
  Marka Radomia. Siłą jest... precyzja
-i niby co ma znaczyć to biadolenie? piękny wykaz... podobnie możemy wspominać
zwycięstwo pod Grunwaldem, budowę trasy WZ i Pałacu Kultury - fajne mieli łuki
i miecze i piękne tam są hole i mieszkania. Według tej filozofii oczywiście
powinniśmy dalej produkować Syrenki, bo wszyscy oczywiście by je kupowali. U
mnie w domu tak myśli tylko moja 80 letnia Babcia. Świat się na szczęście
zmienia i skończyło się RWPG i Pakt Warszawski ale kurcze, nie wszyscy w Polsce
to zauważyli w odpowiednim momencie, a szczególnie w Naszym Bogatym i Wielkim
Radomiu a było tak: w latach 90-tych, kiedy cały świat przechodził na cyfrowe
aparaty telefoniczne RWT wybudowało wielką linię tarcz numerowych (!) - takich
mieli speców od postępu - to się wtedy nazywało od Ośrodek naukowo - rozwojowy
(OBR), no i kiedy rosjanie przestali mieć obowiązek kupowania naszych dobrych,
ale starożytnych telefonów, bo z azji były tańsze i lepsze nasze RWT
upadło...Podobna historia dotyczy radomskich maszyn do pisania, które chciano
nadal produkować w rozpoczynającej się erze komputerów i drukarek ...Maszyny do
szycia - podobna historia, Łączniki -a ile procent budów używa teraz żeliwnych
złączek?. ZNTK? Acanta? Marywil? INNE? To były stare zakłady niezdolne do
konkurencji i reform i upadły jak wiele w Polsce - dobrze pamiętam dlaczego - po
prostu były niereformowalne - dlaczego? to osobny temat
Niestety za komuny Radom stał się wielkim miastem klasy robotniczej
pracującej w wielkich molochach, żyjącym z produkcji na rynek ZSRR.
Społeczeństwo Radomia to robotnicy lub chłoporobotnicy, bez elit, odbijać się to
będzie czkawką jeszcze przez co najmniej pokolenie sukcesami w wyborach PSLu,
SLDlu i PISelu partii populistycznych ludu pracującego...i to jest nasze
nieszczęście.
  Inne torby na zakupy.....co wy na to?
lilka
ja padam na twarz, jak wracam z pracy, marzę o wytchnieniu, koniec roku zawala
mnie robotą (prowadzę 3 budowy)
Ale może Silvii się weźmie, ona ma zarąbistą maszynę do szycia i szyje o wiele
lepiej ode mnie ;) (Silvii, biznes ci nakręcam ;))
  Stolarz czy studio kuchenne ?
Samosia.
Czytam coście napisli i po zastanowieniu stwierdzam,że:
1. zaczynam chodowac owce,potem je ostrzygę,uprzędę wełnę,wezmę druty i zrobię
sobie sweterek taki sam jak u Diora i jaki tani*
2.jutro kupię na targu nożyczki,bo tam najtaniej i przestanę chodzić do
fryzjera.Sama będę się strzygła,nie dam sie okradać fryzjerce.
3.prócz owiec będę chodować 1 krowę będę miała swoje mleko i będę robiła sama
wszystkie przetwory mleczne...jogurty,kefiry,sery,masło....nie dam sie okradać
właścicielom sklepów spożywczych.
4.świnie też będę chodować,własne szynki,kiełbasy salcesony..... mniam.Nie
będzie masarz zarabiał na mnie szmalu i jeździł mercedesem.
5.Garnitur dla męża też uszyję*i to w ręku,bo ci od maszyn do szycia też chcą
mnie oskubać i wciskają mi bajery,jak to cudownie szyje ta najdroższa
maszyna.Tej taniej tez nie kupię bo nie nadaje się do grubych tkanin.
6.firanki do domu zamówię u tkacza wyjdzie mi dużo taniej niż gotowe.
7.buty tylko u szewca dam mu skórę którą kupiłam za psie pieniądze i będę miała
buty.że ho,ho i to na miarę i skórzane.....
8.muszę wyposażyć dom w sprzęt rtv i agd,potrzebny też drugi komputer.Od jutra
zaczynam kupować części...złożę sama,wyjdzie taniej i będę miała taki jak chcę
bez bajerów prosty i funkcjonalny.W tych specjalistycznych salonach wciskają mi
jakieś super funkcje,których ja wcale nie potrzebuję*nie dam się cwaniakom.
9.myślę o budowie domu.....cegłę wypalę sama,glina przecież wyjdzie mi taniej
niż gotowe cegły,okna,drzwi co to za problem.Tyle jest składów desek,hurtowni
szkła i okuć.......
10.meble też zrobię sobie sama.Nawet polakieruję,okleję to żadna
filozofia.Stolarzowi nie zlecę,bo po co mam mu dać zarobić.
11.potrzebny mi nowy samochód to już pestka tyle jest miejsc,gdzie mogę kupić
wszystkie części.W tych salonach to za nowy samochód chcą bajońskie pieniądze.I
za co? Za to że tak elegancko wystawiają?Pójdę do paru,podpatrzę co i jak zrobię
sobie sama.

Do wszystkich tych prac będe szukała rady fachowców w internecie,oni świetnie
wszystko wiedzą i wytłumaczą co i jak.

tylko kiedy znajdę czas na to wszystko?Kiedy będę pracować,by jednak zarobić
bodaj na te cząści do komputera?I czy napewno zrobię wszystko tak jak
profesjonaliści?Czy aby napewno podjełam właściwe decyzje? Bo to wszystko można
przecież zrobić tanio ale czy napewno dobrze?Mam wątpliwości...........chyba
jednak dam zarobić innym.....
  Przybędzie kolejna atrakcja we Wrocławiu
Przybędzie kolejna atrakcja we Wrocławiu
We Wrocławiu zostanie zbudowana makieta średniowiecznego grodu

bm 12-05-2004, ostatnia aktualizacja 12-05-2004 17:04

Wrocław będzie miał miejsce kaźni... Lada moment zacznie się jego budowa na
Partynicach. Na drewnianym podeście staną dyby i pręgierz. Pierwszy skazaniec
trafi tu 26 czerwca

Egzekucje będzie można oglądać w centralnym miejscu wczesnośredniowiecznego
grodu na Partynicach, na terenie Toru Wyścigów Konnych. Ponieważ archeolodzy
nie zdołali go tam wykopać, górale będą musieli go wybudować. Według projektu
architektów Eryka Rawicza-Lipińskiego oraz Marcina Kucharskiego i za
pieniądze miasta: 170 tys. zł na gród i realizację programu edukacyjno-
rekreacyjnego "Życie codzienne w średniowiecznym Wrocławiu". Dzielnych wojów
i nadobne białki będziemy mogli odwiedzać we wszystkie weekendy od 26 czerwca
do końca października. Zostaniemy potraktowani jak goście, czyli płacić za
wstęp nie musimy.

- Przyszli do mnie rycerze trzej i powiedzieli, że chcą stoczyć bitwę z
Niemcami. Pytam: Skąd wezmą Niemców? Z Poznania. A kto wygra? Zwykle prawda
historyczna, ale czasem górę biorą emocje - opowiadał wczoraj prezydent Rafał
Dutkiewicz na prezentacji makiety średniowiecznego grodu. - Od bitwy
doszliśmy do pokojowego programu edukacyjnego. Skoro mieszkają we Wrocławiu
rycerze z tytułami doktorskimi z dziedziny archeologii czy historii, żal
byłoby nie wykorzystać takich zapaleńców. Przy okazji warto wzbogacić ofertę
Partynic. Przecież przyjeżdżają tu na wyścigi rodziny z dziećmi. Świetna
okazja do lekcji, jak żyło się dziesięć wieków temu - tłumaczył Dutkiewicz.

Gród będzie zajmował 13 arów i zostanie solidnie obwarowany - fosa, ostrokół,
pomost bojowy. W środku domy stojące przy porządnej ulicy wyłożonej dranicami
(żadnych dziur), mały biznes, czyli kuźnia i piec garncarski, miejsce kultu
(pogańskiego) i uwaga: duża łaźnia. - Czy ona jest koedukacyjna? Bo
chciałabym się wykąpać z prezydentem Dutkiewiczem - zgłosiła postulat red.
Wanda Ziembicka. - Chyba że w ramach ćwiczeń interaktywnych - zasugerował
Jarosław Broda, szef miejskiego Wydziału Kultury.

Na terenie grodu zostaną otwarte kramy rzemieślnicze, w których będą
urządzane pokazy bicia monet, szycia sakw, pasków i butów, lepienia i
wypalania garnków, odlewania narzędzi i ozdób w brązie oraz cynie, pokazy
tkactwa, bednarstwa i snycerstwa. Oczywiście według średniowiecznych wzorów.
Miłośnicy kuchni z tradycjami mogą się już szykować na degustację potraw ze
średniowiecznych kotłów, a zielarze - na podglądanie ceremonii warzenia
naparów.

Załogę grodu będzie stanowić drużyna wojów ślężańskich z Wrocławia - ok. 20
zbrojnych i urodziwe niewiasty. Nie będą mieć tam łatwego życia, bo już w
dniu otwarcia grodu czeka ich ciężka bitwa, z użyciem maszyn oblężniczych.
Prezydent Dutkiewicz nie zdradził jeszcze, kim będą agresorzy.
  Ciężko grzeszycie, grubaski
Z tą słabą wolą to nie tak, w pierwszej kolejności trzeba chcieć (ale naprawdę
bardzo) zrzucić kilogramy, a ja mam inne priorytety, więc nie do końca mogę
mówić o słabej woli (co innego gdybym stosowała dietę i w połowie drogi stanęła
to by była słaba wola). W końcu życie mam tylko jedno i nie chcę sobie
odmawiać, chociaż słodyczy nie jadam prawie w ogóle, a jak już to lody w lecie
i nie jest to kwestia odmawiania sobie - po prostu nie odczuwam konieczności
ich jedzenia. Ja mam akurat średnią budowę ciała, więc nie ma co zwalać na
grube kości (do momentu dojrzewania byłam szczypła, poszło do góry jak zostałam
kobietą) a figurę troche jak gruszka (dużo w biuście i w biodrach i mało w
pasie) i w sklepie zawsze mam problem - górę muszę kupować o jeden/dwa rozmiary
mniejszą niż dól a i tak zawsze w pasie spodnie odstają, bo ktoś kto szył
wyszedł z założenia, ze jak ma sie dużo w biodrach to w pasie też (a ja mam
różnice pomiędzy pasem a biodrami 40 cm). Kurcze jak to jest przez cały dzień
nasza ksiegowość wcina batoniki (znikają z maszyny błyskawicznie) a chude jak
patyki, no trudno nie można mieć wszystkiego.

Wilma

pajdeczka napisała:

> Nigdzie nie napisałam, że grubasy to śmierdzące, spocone potwory, tak pisali
> inni. Mnie chodziło w tamtym wątku o słabą wolę takich ludzi. Sama się
> przyznałaś teraz do niej.
> A ja się w domu buntuję. Gotuję dla dwóch mężczyzn i gdybym chciała schlebiać
> ich podniebieniom sama byłabym już dużo grubsza. Ja też mam na wiele rzeczy
> ochotę, ale sobie odmawiam. Jem normalne obiady, tylko staram się w małych
> ilościach. Mam jeszcze to szczęście, że jestem drobnej kości. Ale już zaważam
> dysproporcje w figurze. A od tego blisko droga do karykaturalności. Przy
> szczupłych rękach i nigach, jak bym wyglądała z okrągłym torsem? Jak
> chrabąszcz. Dlatego uważam, że tycie jest zależne od naszej woli, tak jak
inny
> nałóg.
> Gość portalu: Wilma napisał(a):
>
> > Przeszkadza mi o tyle, że ubranka, które się mnie podobają są z reguły w
> > rozmiarach 34/36 góra 38 (nie chodzi o spódniczki mini), ale co tam zawsze
>
> > wchodze do takiego sklepu i pytam czy są ubrania w rozmiarach dla normalny
> ch
> > ludzi. Poza tym jest drugi problem, mój mąż świetnie gotuje i powiem szcze
> rze
> > nie wyrzeknę się jego potraw na rzecz gotowanych na parze piersi z kuracza
> ka,
> > sałaty itp dla mnie nie do końca smacznych rzeczy. Trudno, może kiedyś się
>
> > spotkamy i zobaczysz, że nie każdy grubas to śmierdzący potem, zaniedbany
> i
> > niesprawny potwór, który wiecznie coś glamie (ja glamię niestety tylko
> > wieczorami, przez cały dzień jadę na kawie i papierosach i to pewnie też j
> est
> > jeden z powodów mojego bycia grubasem).
> >
> > Wilma
> >
> >
> > pajdeczka napisała:
> >
> > > Gość portalu: Wilma napisał(a):
> > >
> > > >
> > > > Myślałam o tym, ale nie warto wydawać kilku tysięcy po to, żeby
> wbić
> > się w
> > >
> > > > rozmiar 36, wolę kasę wydać na zwiedzanie jakiegoś zakątka swiat
> a.
> > > >
> > > >
> > > Ha, czyli jeden przeszkadza ci otyłość? I po co było tak wrzeszczeć w
> wątk
> > u o
> > > grubasach?
> > > >
> > > > Gość portalu: pajdeczka napisał(a):
> > > >
> > > > > a ja tobie polecam liposakcję, bo basen już ci nie pomoże,
> o boż
> > e!
> > >
> > >
>
>
  Migrena - co pomaga
Migrena - co pomaga
Od lat cierpię ( od 9 roku życia ) na migrenę. Objawy to :
- silne, pulsujące bóle głowy ( każda wykonywana wówczas najmniejsza czynność
powoduję
uczucie pulsującego bólu i jest nie możliwa do wykonania )
- mdłości i wymioty
- zawroty głowy, czasem omdlenia
- nieznośna wręcz nadwrażliwość na światło, wszystkie zapachy i dźwięki
- znaczne zagęszczenie śliny – niemożliwość jej odplucia
- mleko w polu widzenia z migotającymi mroczkami – ograniczone pole widzenia (
zdarzyło się że
do małego punktu )

Poród przy tych dolegliwościach to „ pikuś ” ( już rodziłam 13 godzin – był to
poród też trudny spowodowany dysproporcją masy ciała dziecka >4 kg< do mojej
). Piszę o tym, by dać wyobrażenie tym, którzy nie znają czym jest migrena.
Na migrenę cierpiała też moja matka. Jej migrena jednak różniła się od mojej.
Była cykliczna ( 2-3 dni przed miesiączką i trwała dokładnie 3-4 dni – jak w
zegarku ) Też od ok. 9 roku życia do utraty miesiączki. ( ciekawe dlaczego –
pewnie u niej ważnym czynnikiem były hormony ).
Ja nie mam migreny cyklicznej. Przychodzi kiedy chce i na ile chce. Czasem
gości przez kilka dobrych dni. Dolegliwości są tak silne, że boję się być
wtedy sama. Mam wrażenie że umieram.
Zauważyłam u siebie pewne zależności, które zwiększają ryzyko przybycia tej
nieproszonej pani.
Muszę też zaznaczyć, iż cierpię również na bardzo niskie ciśnienie ( moja
matka również ).
Matka moja okazało się że ma też za gęstą krew i być może ja też – jeszcze
tego nie sprawdziłam.
Może to ma jakiś związek ? Wracając do czynników sprzyjających ( z moich
obserwacji )
- stres ( niskie ciśnienie i nagły jego wzrost przez jakiś czynnik zewnętrzny ),
- nagłe przebudzenie ( nie samoistne tylko przez hałas lub inny czynnik ),
szczególnie w
niektórych fazach snu powoduje jak w banku następnego dnia migrenę a
przy takim nagłym
wybrudzeniu też miałam omdlenia,
- brak ruchu ( dużo pracy z ograniczonym wysiłkiem fizycznym – np.
komputer , szycie na
maszynie )
- okres przed miesiączką – często, ale nie tak regularnie jak u matki.
- nagłe skoki ciśnienia – pogoda !!!

Dla informacji podaję też, iż ani moja matka ani ja nie paliłyśmy nigdy
papierosów i okazjonalnie tylko pijemy alkohol w małych bardzo ilościach. Nie
cierpimy też na nadwagę. Nie używamy tabletek antykoncepcyjnych.
Moją cechą – która może mieć negatywny wpływ w leczeniu migreny - jest brak
łaknienia na picie.
Piję dosyć mało płynów również latem. W upalne nawet dni, niewielka ilość
płynu gasi moje pragnienie. Próbowałam pić więcej – bo podobno to pomaga –
ale nie za bardzo mi to wychodzi

CO POMAGA :
Pomaga, ale należy wziąć na początku, kiedy odczuwamy pierwsze tzw. ćmienie
bólowe
- dużą dawkę zwykłej Aspiryny, Kopiryna itp. ( wszystkie środki
zawierające kwas acetylosalicylowy ). Inne tabletki – nawet te specjalne
niby na migrenę – silne , nie pomagają…
Kwas acetylosalicylowy ma właściwości rozrzedzające krew, więc może
gęstość krwi ma właśnie również znaczenie.

MOJE PODEJRZENIA to związek z takimi czynnikami :
hormonalnymi, złą cyrkulacją krwi w naczyniach mózgu, albo spowodowaną
szczególną cechą krwi, albo naczyń krwionośnych – ich budową, albo jedno i drugie.
Chciałabym dowiedzieć się o postępach nad badaniami tej dolegliwości
  Szczecin- Przeklete miejsce???
amsterdamer napisał:

> Czytajac reportaz Newsweeka o ogolnie zlej sytuacji Szczecina, przypomnial
> mi sie inny wyciag z prasy.

Artykul z Newsweeka jest tak klamliwy, i tak niskiej proby ze w Niemczech by
sie nawet do "Bilda" nie nadawal.

> Kiedys w "Kurierze" czytalem podobny artykul o fundamentalnej problematyce
> naszego miasta. Nazywal sie jakos "Dlaczego to miasto zawsze przegrywa?",
> czy "...zawsze przegrywalo?" Mowiono o historii Szczecina od poczatku
> rewolucji przemyslowej. Mowiono o tym, ze (kiedys tez bezmyslne) wladze nie
> chcialy sie pozbyc fortyfikacji miejskich (marianopodobna argumentacja:
> zachowanie tradycji..bla, bla, bla), co przeszkadzalo w dalszym rozwoju
> aglomeracji. Tematem artykulu byl takze fakt, ze nie bardzo udawala sie
> Szczecinowi konkurencja z Hamburgiem, Berlinem, czy Gdanskiem (zdegustowane
> firmy szczecinskie uciekaly wrecz do tych miast). Rowniez za Niemcow
> Szczecin nigdy nie zostal wielkim metropolia z prawdziwego zdarzenia.
> Opisywano dlaczego (nie wiem czy ktos zadawal sobie to pytanie) Szczecin ma
> az trzy ratusze...

Hmmm. Tja. Kurier... i jego pseudoredaktorzy...
Na likwidacje fortyfikacji nie wyrazaly zgody wladze WOJSKOWE. I to nie tylko w
Szczecinie ale w wiekszosci miast nalezacych do Prus. Panstwo prowadzilo w tym
czasie 3 wojny (Dania, Austria, Francja) i nie chcialo ryzykowac "rozbrojenia".
Dopiero gdy zjednoczenie Niemiec zostalo przeprowadzone do konca i Niemcy
wlaczyli sie do rewolucji technicznej (a wzgledem Francji i Anglii byli mocno
zapoznieni) - obwarowania natychmiast zdjeto. Wiec pierwszy kurierowy argument
jest totalna bzdura.

Szczecin z Hamburgiem zawsze przygrywal bo Hamburg byl najwiekszym portem
Europy, portem atlantyckim, a po polaczeniu z Altona stal sie jedna z
najwiekszych metropolii swiata. To tak samo jakby zapytac czemu Warszawa
przegrywa z Londynem?
Natomiast co do Gdanska to znow wylazi lekka debilkowatosc "kurierowcow", bo
akurat w tamtych czasach Szczecin juz sie mocno wysforowal przed grod nad
Motlawa. Byl miastem zarowno ludniejszym jak i potezniejszym gospodarczo.

Juz w polowie XIX w. Szczecin mial wodociagi, gazownie oraz kolej. W 1846 r.
ruszyla budowa wspanialego Teatru Miejskiego sfinansowanego przez lokalnych
przedsiebiorcow (czy dzis jest cos takiego do pomyslenia?)

Osobiscie nie znam zadnego przypadku ucieczki duzej firmy w latach 1850-1925.
Vulcan produkowal statki i lokomotywy, Stoewer doskonale samochody, rowery,
maszyny do szycia i do pisania, dzialaly cementownie, huty i papiernie, Wussow
odlewyl najlepsze dzwony w Niemczech, wazono piwo Patzenhofer, produkowano
fortepiany itd., itp. w 1908 r. Vulcan (najwieksza i najnowoczesniejsza
stocznia w Niemczech) otworzyl nawet oddzial w Hamburgu (w Szczecinie z
przyczyn technicznych nie mozna budowac wiekszych statkow niz 200-metrowe).

Szczecin doczekal sie tez kilku wspanialych gospodarzy - zeby wspomniec
Boguslawa X, Hakena czy Ackermanna, tworcow jak prof. Manzel czy Carl Loewe,
wybitnych moralistow i teologow jak Bahnhoffer, a takze najwiekszej wladczyni w
historii swiata - Katarzyny Wielkiej! Czy to malo???

A czemu Szczecin ma 3 ratusze? Czyz nie jest to najlepszy dowod jaka prosperite
gospodarcza przezylo miasto ktore w ciagu 100 lat zwiekszylo swoja ludnosc z
30.000 do 390.000?

> Myslac o tych faktach nasuwa mi sie pytanie. Czy Szczecin na pecha? Czy
> teren pomiedzy Wzgorzami Warszewskimi, a Odra, to przeklete miejsce? Tak
> samo jak kiedys, tak i dzis marnuje sie szanse, przez nieprzemyslane
> rzadzenie. Teoretycznie mamy cudowna przyszlosc, wielkie mozliwosci, piekna
> bujna historia, wyjatkowe polozenie.
>
> Szczecin, to miasto niewykorzystanych szans, ale czy takie jest jego
> przeznaczenie?

Byly czasy ze Wenecja wiodla z Konstantynopolem wielka bitwe o swiat. Przy
bogactwie i wielkosci tych miast, Lodnyn i Paryz byly wiochami w ktorych ludzie
taplali sie w blocie razem ze swoimi swiniami.
Co dzis zostalo z dawnej wielkosci...?
  Dyktatura autostrad
Gość portalu: komagane napisał(a):

> Dziękuję, Nel.
> Nic dodac, nic ująć.
> Pani Igras, podobnie zreszta jak internetowa jaaga (moze to ta sama osoba?)
> mieni sie byc wyrocznią i autorytetem w kwestii: kto jest ekologiem, kto
> pseudoekologiem, a kto ekoterrorystą. To tego uczą na kursach piosenkarskich?

kim jesteś z zawodu (mam nadzieję wyuczonego ?)
a teraz sama sobie poczytaj:
- polskie piekiełko czyli na polityce i ekologii znają się wszyscy :-)
roztocze.net/newsroom.php/17106
motoryzacja.interia.pl/premiery/news?inf=483326
i kawałek"

"...Gdy w 1707 r. na rzece Fuldzie, a potem na Łabie pojawił się pierwszy parowy
stateczek Papina, został uznany przez miejscową ludność za maszynę diabelską.
Mieszkańcy wioski Losh, wezwani przez przewoźników obawiających się utraty
pracy, wdarli się na pokład i zniszczyli statek tak, że nie pozostały po nim
najmniejsze szczątki. Przez następne 100 lat nikt nie odważył się powtórzyć
podobnego eksperymentu. Kolejny parostatek pojawił się dopiero w 1807 r. na
rzece Hudson. Podczas pierwszego rejsu na brzeg rzeki wylegli okoliczni
mieszkańcy i miejscowi traperzy. Większość milczała w nabożnej trwodze, a
niektórzy uciekali do lasu krzycząc, że diabeł płynie w górę Hudsonu. Tym razem
nie doszło jednak do rękoczynów i statek szczęśliwie dopłynął do celu.
Na niespodziewany opór natrafił piorunochron. Nawet zasłużony na polu badań nad
elektrycznością francuski uczony, ksiądz Jean Nollet twierdził, że urządzenia te
„raczej mogą ściągać na nas pioruny niż chronić nas przed nimi”. Zdarzało się,
że usuwano zainstalowane już piorunochrony. Pierwsze woskowe świece przysłaniano
specjalnymi ekranikami, lekarze uznali je za zbyt jasne, mogące oślepić na
zawsze. Zalecano używanie starych, śmierdzących i słabiej świecących świec łojowych.

Batalia wokół środków transportu lądowego trwała wiele lat. Pojazdy parowe
uznano za strasznie hałaśliwe, buchające kłębami czarnego dymu, płoszące
zwierzęta, budząc postrach i siejąc grozę. Pierwsze sukcesy wynalazców kolei
żelaznej, zaniepokoiły właścicieli towarzystw przewozowych dyliżansowych i
kanałowych. Rozpoczęła się bezpardonowa wojna. Sowicie opłacani lub tylko
umysłowo ograniczeni publicyści rozpętali na łamach prasy kampanię wymierzoną
przeciwko parowozom. Wmawiano opinii publicznej, że owe dudniące i sapiące
wehikuły będą przeszkadzać w wypasie bydła, że przerażone kury nie będą niosły,
a krowy stracą mleko, że dym z kominów zatruje powietrze i wygubi ptactwo, że
podróżnym grozić będzie stale eksplozja kotła, a lokomotywa nie sprosta silnemu
wiatrowi. Nic dziwnego, że budowie pierwszej linii kolejowej towarzyszyły groźne
rozruchy.
Lista zarzutów stawianych wynalazkom technicznym jest długa i pewnie nigdy się
nie skończy. Samochody miały rozstrajać ciało i kości, a maszyna do szycia
wstrząsać systemem nerwowym i źle oddziaływać na cały organizm szyjącej. Gdy
otwierano pierwsze kina ich przeciwnicy straszyli rozstrojeniem umysłu i duszy.
Dziś grożą nam „choroby komputerowe”, zanik mięśni w dłoni operującej myszką i
osłabienie wzroku. Szkodliwa dla wzroku jest też telewizja, a linie energetyczne
stanowią zagrożenie zdrowia i życia. Mieszkańcy Konstantynowa skutecznie
oprotestowali antenę nadawczą Polskiego Radia, a ludność Żarnowca odniosła
spektakularne zwycięstwo w bojach z elektrownią atomową, odsuwając na wiele lat
możliwość ratowania atmosfery przed wyziewami dwutlenku węgla, związków siarki i
azotu oraz tonami pyłu...."

całośc tu: www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=655
  to dziś przyczła na mnie kolej!!!!!
to zawsze mnie wzrusza- dobre,ale stare

Humor klasowy :: co pisali kiedys nasi nauczyciele

Polacy wygrali pod Grunwaldem, gdyz mieli o dwa miecze wiecej.
Wojski gral pieknie na rogu dwoch ulic.
Maczuga byla przodkiem kija bejsbolowego.
Podstawy socjalizmu stworzyli bracia Marks.
Krzysztof Kolumb odkryl Ameryke i dlatego sie przeziebila.
Biegun polnocny, jak sama nazwa mowi, jest bardzo zimny.
Kopernik udowodnil, ze nigdzie nie zajdziemy, bo krecimy sie w kolko.
Newton mial guza na czole, bo na sile chcial udowodnic, ze jablko spada w dol,
a nie w gore.
Darwin to pierwszy naukowiec, ktory odwazyl sie powiedziec, ze Adam i Ewa byli
malpami.
Syzyf to byl taki czlowiek, ktory ciagle mial pecha.
Trzecie prawo mechaniki jest trzecim w kolejnosci prawem mechaniki.
Wieloryb jest ryba, z tym ze jest ssakiem.
Zyrafa ma dluga szyje, zeby moc sie calowac z zyrafem.
Pryzmat jest to urzadzenie do produkowania teczy.
Alchemika, ktoremu nie udalo sie stworzyc zlota nazywa sie oszustem. Alchemika,
ktoremu udalo sie stworzyc zloto nazywa sie jubilerem.
Napoleon zyl w czasach, kiedy wszyscy chodzili w pierogach.
Dwa dodac dwa to jest albo cztery albo jeden.
Nie mozna dzielic przez zero, gdyz mozna sie zarazic cholera.
Einstein, podobnie jak ja, byl nieukiem, a wyrosl na geniusza.
Tornado jest wtedy, gdy wiatr obraca sie wokol wlasnej osi.
Cesarz nie wiedzial od czego zaczac, wiec zaczal od wojny.
Czarownice, ktora nie byla czarownica puszczano na gleboka wode, a czarownice,
ktora byla czarownica puszczano z dymem.
Mickiewicz umial plywac po stepie.
Byt okresla swiadomosc, czy cos w tym stylu.
Kwas jest odwrotnoscia zasady.
Elektrony kraza wokol protonu, podobnie jak plemniki wokol jaja.
Do menzurki wlewamy susbtancje A, potem wsypujemy substancje B, a nastepnie
oczekujemy na wybuch.
Na podstawie budowy wewnetrznej nalezy stwierdzic, ze slon jest to zwierze o
wielkim sercu.

Czlowiek renesansu znal sie na wszystkim, czyli na niczym.
Trojkat, gdy ma trzy katy nazywa sie trojkatem, a gdy cztery - czterokatem.
Nikt by nie znal Pandory, gdyby nie jej puszka.
Wyszlo mi, ze Janek ma 5 jablek, a mialo byc 13, wiec z tym zadaniem jest cos
nie tak.
Styl barokowy zasadzal sie na perukach.
Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie wulkan, dlatego ludzie zakladaja pod nim
miasta.
Przewaga parowca nad zaglowcem polegala na tym, ze parowiec mogl plywac bez
zagli, ale zaglowiec nie mogl plywac bez pary.
Orzel to ptak, ktory wyladowal na niejednym godle.
Rycerz, oprocz konia, posiadal rowniez giermka, na ktorym mogl wyzywac sie do
woli.
Tatarzy mieli takie glupie czapki, ktore czesto mylily naszych rycerzy.
Ruchy tektoniczne spowodowaly, ze Ameryka oddzielila sie od Anglii.
Czingiz-chan zbudowal swoja potege jezdzac na bardzo malym koniu.
W ramach elektryfikacji rolnicy dostawali pradem.
Slowacki piszac wiersze nie wiedzial, co robi.
Twierdzenie Pitagorasa jest tak proste, ze nie trzeba go tlumaczyc.
Piszac 'Polacy w przeciwienstwie do gesi maja swoj jezyk' poeta mial ma mysli,
ze gesi za bardzo sie indycza, a Polacy mniej.
Faraon to byl krol, ktory po smierci stawal sie mumia.
Rewolucja pazdziernikowa byla w rzeczywistosci w listopadzie, tylko ze Lenin
spojrzal w zly kalendarz.
Platon nie mial poczucia humoru i dlatego pisal tragedie.
W czasie powstania chlopi stawiali kosy pionowo, bo ludzie sa wyzsi niz zboze.
Rewolucja przemyslowa polegala na tym, ze czlowieka odstawiali w kat i na to
miejsce stawiali maszyne.
Dinozaury byly bardzo duze, a mimo to zywily sie trawa.
Ziemia jest kolem, a wlasciwie kula.
Pantofelki to takie male organizmy, ktore pasozytuja na kapciach.
Karabin ma lufe z przodu w zwiazku z tym nalezy mocno uwazac, zeby nie znalezc
sie sam na sam z lufa.
Czlowiek pierwotny zywil sie surowym miesem, ktore bylo akurat pod reka.
Ludzie pierwotni chodzili zarosnieci, bo nie mieli na kozuch.
Krzyzacy mieli chronic Polske, a sami chcieli sie nachapac, ile sie da, takie
to one zakonnicy.

Slonie zabijano, gdyz mialy prochnice.
Aby sie nie udusic w masce przeciwgazowej, nalezy ja sciagnac.
Pewnego razu, dawno dawno temu powstal zakon krzyzacki.
Kapitan ma tyle gwiazdek ile hotel czterogwiazdkowy.
Pan Wolodyjowski mial szable o duzej dlugosci, poniewaz chcial w ten nietypowy
sposob wynagrodzic sobie krotkosc ciala.
W czasie, gdy Szwedzi najechali Polske, byla powodz.
Gepard to zwierze chronione, ktore zabija ludzi.
Grecy zdobyli Troje konno.
Krol mial korone, a krolowa tez.
Ikar zginal w katastrofie lotniczej, bo jego samolot mial wade techniczna.
Drzewa iglaste nie traca w zimie lisci, tylko igly.
Kaktus moze tak dlugo wytrzymac bez wody, bo ma kolce.
Tragedie antyczne cechowaly sie jednoscia miejsca, czasu i akcji i dlatego byly
bardzo nudne.
W ulu znajduje sie krolowa i pracownice fizyczne.
Dziedzic to byl pan.
  LUDZIE ! Wróćmy do poprzedniego systemu !!!!
Faktycznie, nic nie powstało w tamtych czasach
w porównaniu z obecnymi:

Szpital Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka wg pomysłu pisarki Ewy Szelburg
Zarembiny
luty 1968 roku powstał Społeczny Komitet Budowy Pomnika - Szpitala Centrum
Zdrowia Dziecka.
1977 - rusza przychodnia specjalistyczna
1980 - rusza szpital.
====================================================================
duże szpitale w Włoszczowej, Pabianicach, Śremie (400 łóżek każdy)
Elektrownie:
Ostrołęka B (20.12.1972)
Pątnów II - 400 MW,
============================================================
Kozienice I - 1200 MW, bloki oddawano:
blok nr 1 - 5.11.1972 r. blok nr 2 - 24.03.1973 r. blok nr 3 - 22.07.1973 r.
blok nr 4 - 22.10.1973 r. blok nr 5 - 23.12.1973 r. blok nr 6 - 9.06.1974 r.
blok nr 7 - 5.11.1974 r. blok nr 8 - 4.02.1975 r. blok nr 9 - 31.12.1978 r.
blok nr 10 - 28.12.1979 r
============================================================
Rybnik I - 800 MW,
blok nr 1 - 31.12.1972, blok nr 2 - 31.05.1973, blok nr 3 - 20.10.1973
blok nr 4 - 1974.01.31, blok nr 5 - 25.02.1978, blok nr 6 -30..06.1978
blok nr 7 - 31.10.1978, blok nr 8 - 30.12.1978
inne mniejsze obiekty o łącznej mocy ponad 600 MW
elektrownia Dolna Odra (bloki oddawane od 1974 do 1977)
elektrownia Jaworzno III (kolejne bloki wchodziły do użytku w latach 1976-79)
elektrownia Połaniec (21.11.1979 pierwszy blok energetyczny, 25.10.1983 ósmy
blok)
elektrownia szczytowo-pompowa Porąbka Żar (oddana do użytku 31.12.1979)
produkcja układów scalonych i połprzewodników w Naukowo-Produkcyjnym centrum
Półprzewodników CEMI w Warszawie (1970-)
Zakład Kineksopów Kolorowych na lic. amerykańskiej w Piasecznie (wtedy jedyny
zakład w Europie produkujący tej klasy sprzęt) (1976-79)
produkcja kolorowych telewizorów w Zakładach "Unitra Pokolor" w Warszawie
rafineria ropy naftowej w Gdańsku (uruchomienie 1975)
drugi suchy dok w stoczni w Gdyni (1976)
walcownia blach transformatorowych (pierwszy zakład w kraju, 50 tys. ton
rocznie)
Huta Katowice
1975 dział mechaniczno-konstrukcyjny
1976 rusza walcownia półwyrobów, rozruch wielkiego pieca, pierwszy spust
surówki, rozruch stalowni i konwertora tlenowego nr 1
itd.
odlewnia żeliwa w Koluszkach (1976, zbudowana i w pełni wyposażona przez
amerykańską firmę Swindell-Dressler)
huta miedzi w Głogowie
1971 Rozpoczęcie budowy huty w Głogowie ("Głogów I")
1975-78 Budowa huty "Głogów II" z piecem zawiesinowym
produkcja blach walcowanych na zimno w Hucie im. Lenina (obecnie im. Tadeusza
Sendzimira)
Huta Miedzi "Cedynia" (maj 1979)
produkcja Fiata 126p (rozp. prod. 1973, pierwszy milion 1980, trzeci milion
1993)

Zakłady Dziewiarskie "Kalina" w Łodzi (1972)
Zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego w Leżajsku i Lipsku
Zakład produkcji profili giętych w Bochni (pierwszy w Polsce)
Zakład odzieżowy w Ozorkowie
Zakłady miesne w Ełku, Kole i Łukowie

Płocka Fabryka Maszyn Żniwnych o wyd. 2,5 tys. sztuk kombajnów
zbożowych "Bizon"
Zakłady odzieżowe: "Teofilów" w Łodzi, "Krotoszyn", "Modus" w Bydgoszczy
zakłady produkcji dywanów "Dywilan" w Łodzi
zakłady mięsne w Koszalinie i Ostrołęce
duże chłodnie w Olsztynie i Legnicy (każda po 60 tys. ton)
cukrownie Łapy i Krasnystaw o łącznym przerobie 10 tys. ton buraków na dobę
zakłady mleczarskie w Ciechanowie, Zabrzu, Chodzieży, Strowcu Mazowieckim i
Kutnie
proszkownie mleka w Radomsku, Ostrołęce, Bielsku Podlaskim i Krasnymstawie
zamrażalnie owoców i warzyw w Płońsku
Trasę Łazienkowską wraz z drogami dojazdowymi w Warszawie
w Kowarach produkcję autobusu Jelcz
zakłady mięsne w Ostródzie, Sokołowie Podlaskim, Zielonej Górze
zakłady mleczarskie w Radzyniu, Tomaszowie Mazowieckim, Pinczowie Kieleckim,
Włoszczowej, Lipsku nowe proszkownie mleka w Radomiu, Ostrołęce, Bielsku
Podlaskim
nowa kopalnia rudy miedzi "Rudna"
uruchomiono produkcję kombajnu ziemniaczanego w Strzelcach Opolskich
Port Północny
zakłady odzieżowe "Cotex"
trasa Warszawa-Katowice
Zakłady Dziewiarskie "Bistona" w Łodzi
Zakłady "Feniks" w Łodzi
zakłady dywanów i wykładzin "Novita" w Zielonej Górze
w Katowicach Centralny Szpital Górniczy (500 łóżek)
produkcja maszyn do szycia na licencji Singera w "Predom-Łucznik" w Radomiu
chłodnie składowe w Ełku i Grudziądzu
zakład mleczarski w Gdańsku
zamrażalnie owoców i warzyw w Leżajsku, Siemiatyczach, Środzie Wielkopolskiej

jak widać nic się nie działo (okres 10 lat, od 1970), istna czarna dziura (w
umyśle)
  Dla tych co psioczą na Gierka, że utracjusz ...
Dla tych co psioczą na Gierka, że utracjusz ...
poniższa niepełna lista to to co zbudowano w latach 1970-1980 (mniej więcej)
===========================================

Szpital Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka wg pomysłu pisarki Ewy Szelburg
Zarembiny zbudowania pomnika dzieci ofiar II Wojny Światowej,
luty 1968 roku powstał Społeczny Komitet Budowy Pomnika - Szpitala Centrum
Zdrowia Dziecka.
1977 - rusza przychodnia specjalistyczna
1980 - rusza szpital.
====================================================================
duże szpitale w Włoszczowej, Pabianicach, Śremie (400 łóżek każdy)
Elektrownie:
Ostrołęka B (20.12.1972)
Pątnów II - 400 MW,
============================================================
Kozienice I - 1200 MW, bloki oddawano:
blok nr 1 - 5.11.1972 r. blok nr 2 - 24.03.1973 r. blok nr 3 - 22.07.1973 r.
blok nr 4 - 22.10.1973 r. blok nr 5 - 23.12.1973 r. blok nr 6 - 9.06.1974 r.
blok nr 7 - 5.11.1974 r. blok nr 8 - 4.02.1975 r. blok nr 9 - 31.12.1978 r.
blok nr 10 - 28.12.1979 r
============================================================
Rybnik I - 800 MW,
blok nr 1 - 31.12.1972, blok nr 2 - 31.05.1973, blok nr 3 - 20.10.1973
blok nr 4 - 1974.01.31, blok nr 5 - 25.02.1978, blok nr 6 -30..06.1978
blok nr 7 - 31.10.1978, blok nr 8 - 30.12.1978
inne mniejsze obiekty o łącznej mocy ponad 600 MW
elektrownia Dolna Odra (bloki oddawane od 1974 do 1977)
elektrownia Jaworzno III (kolejne bloki wchodziły do użytku w latach 1976-79)
elektrownia Połaniec (21.11.1979 pierwszy blok energetyczny, 25.10.1983 ósmy
blok)
elektrownia szczytowo-pompowa Porąbka Żar (oddana do użytku 31.12.1979)
produkcja układów scalonych i połprzewodników w Naukowo-Produkcyjnym centrum
Półprzewodników CEMI w Warszawie (1970-)
Zakład Kineksopów Kolorowych na lic. amerykańskiej w Piasecznie (wtedy jedyny
zakład w Europie produkujący tej klasy sprzęt) (1976-79)
produkcja kolorowych telewizorów w Zakładach "Unitra Pokolor" w Warszawie
rafineria ropy naftowej w Gdańsku (uruchomienie 1975)
drugi suchy dok w stoczni w Gdyni (1976)
walcownia blach transformatorowych (pierwszy zakład w kraju, 50 tys. ton
rocznie)
Huta Katowice
1975 dział mechaniczno-konstrukcyjny
1976 rusza walcownia półwyrobów, rozruch wielkiego pieca, pierwszy spust
surówki, rozruch stalowni i konwertora tlenowego nr 1
itd.
odlewnia żeliwa w Koluszkach (1976, zbudowana i w pełni wyposażona przez
amerykańską firmę Swindell-Dressler)
huta miedzi w Głogowie
1971 Rozpoczęcie budowy huty w Głogowie ("Głogów I")
1975-78 Budowa huty "Głogów II" z piecem zawiesinowym
produkcja blach walcowanych na zimno w Hucie im. Lenina (obecnie im.
Tadeusza Sendzimira)
Huta Miedzi "Cedynia" (maj 1979)
produkcja Fiata 126p (rozp. prod. 1973, pierwszy milion 1980, trzeci milion
1993)

Zakłady Dziewiarskie "Kalina" w Łodzi (1972)
Zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego w Leżajsku i Lipsku
Zakład produkcji profili giętych w Bochni (pierwszy w Polsce)
Zakład odzieżowy w Ozorkowie
Zakłady miesne w Ełku, Kole i Łukowie

Płocka Fabryka Maszyn Żniwnych o wyd. 2,5 tys. sztuk kombajnów
zbożowych "Bizon"
Zakłady odzieżowe: "Teofilów" w Łodzi, "Krotoszyn", "Modus" w Bydgoszczy
zakłady produkcji dywanów "Dywilan" w Łodzi
zakłady mięsne w Koszalinie i Ostrołęce
duże chłodnie w Olsztynie i Legnicy (każda po 60 tys. ton)
cukrownie Łapy i Krasnystaw o łącznym przerobie 10 tys. ton buraków na dobę
zakłady mleczarskie w Ciechanowie, Zabrzu, Chodzieży, Strowcu Mazowieckim i
Kutnie
proszkownie mleka w Radomsku, Ostrołęce, Bielsku Podlaskim i Krasnymstawie
zamrażalnie owoców i warzyw w Płońsku
Trasę Łazienkowską wraz z drogami dojazdowymi w Warszawie
w Kowarach produkcję autobusu Jelcz
zakłady mięsne w Ostródzie, Sokołowie Podlaskim, Zielonej Górze
zakłady mleczarskie w Radzyniu, Tomaszowie Mazowieckim, Pinczowie Kieleckim,
Włoszczowej, Lipsku nowe proszkownie mleka w Radomiu, Ostrołęce, Bielsku
Podlaskim
nowa kopalnia rudy miedzi "Rudna"
uruchomiono produkcję kombajnu ziemniaczanego w Strzelcach Opolskich
Port Północny
zakłady odzieżowe "Cotex"
trasa Warszawa-Katowice
Zakłady Dziewiarskie "Bistona" w Łodzi
Zakłady "Feniks" w Łodzi
zakłady dywanów i wykładzin "Novita" w Zielonej Górze
w Katowicach Centralny Szpital Górniczy (500 łóżek)
produkcja maszyn do szycia na licencji Singera w "Predom-Łucznik" w Radomiu
chłodnie składowe w Ełku i Grudziądzu
zakład mleczarski w Gdańsku
zamrażalnie owoców i warzyw w Leżajsku, Siemiatyczach, Środzie Wielkopolskiej

Czy ktoś może wypisać co powstało po 1989 roku (oprócz dziury budżetowej
oczywiście) ?
  Jak przełamać beznadzieję ściany wschodniej - l...
poniższa niepełna lista to to co zbudowano w latach 1970-1980 (mniej więcej)
===========================================

Szpital Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka wg pomysłu pisarki Ewy Szelburg
Zarembiny zbudowania pomnika dzieci ofiar II Wojny Światowej,
luty 1968 roku powstał Społeczny Komitet Budowy Pomnika - Szpitala Centrum
Zdrowia Dziecka.
1977 - rusza przychodnia specjalistyczna
1980 - rusza szpital.
====================================================================
duże szpitale w Włoszczowej, Pabianicach, Śremie (400 łóżek każdy)
Elektrownie:
Ostrołęka B (20.12.1972)
Pątnów II - 400 MW,
============================================================
Kozienice I - 1200 MW, bloki oddawano:
blok nr 1 - 5.11.1972 r. blok nr 2 - 24.03.1973 r. blok nr 3 - 22.07.1973 r.
blok nr 4 - 22.10.1973 r. blok nr 5 - 23.12.1973 r. blok nr 6 - 9.06.1974 r.
blok nr 7 - 5.11.1974 r. blok nr 8 - 4.02.1975 r. blok nr 9 - 31.12.1978 r.
blok nr 10 - 28.12.1979 r
============================================================
Rybnik I - 800 MW,
blok nr 1 - 31.12.1972, blok nr 2 - 31.05.1973, blok nr 3 - 20.10.1973
blok nr 4 - 1974.01.31, blok nr 5 - 25.02.1978, blok nr 6 -30..06.1978
blok nr 7 - 31.10.1978, blok nr 8 - 30.12.1978
inne mniejsze obiekty o łącznej mocy ponad 600 MW
elektrownia Dolna Odra (bloki oddawane od 1974 do 1977)
elektrownia Jaworzno III (kolejne bloki wchodziły do użytku w latach 1976-79)
elektrownia Połaniec (21.11.1979 pierwszy blok energetyczny, 25.10.1983 ósmy
blok)
elektrownia szczytowo-pompowa Porąbka Żar (oddana do użytku 31.12.1979)
produkcja układów scalonych i połprzewodników w Naukowo-Produkcyjnym centrum
Półprzewodników CEMI w Warszawie (1970-)
Zakład Kineksopów Kolorowych na lic. amerykańskiej w Piasecznie (wtedy jedyny
zakład w Europie produkujący tej klasy sprzęt) (1976-79)
produkcja kolorowych telewizorów w Zakładach "Unitra Pokolor" w Warszawie
rafineria ropy naftowej w Gdańsku (uruchomienie 1975)
drugi suchy dok w stoczni w Gdyni (1976)
walcownia blach transformatorowych (pierwszy zakład w kraju, 50 tys. ton
rocznie)
Huta Katowice
1975 dział mechaniczno-konstrukcyjny
1976 rusza walcownia półwyrobów, rozruch wielkiego pieca, pierwszy spust
surówki, rozruch stalowni i konwertora tlenowego nr 1
itd.
odlewnia żeliwa w Koluszkach (1976, zbudowana i w pełni wyposażona przez
amerykańską firmę Swindell-Dressler)
huta miedzi w Głogowie
1971 Rozpoczęcie budowy huty w Głogowie ("Głogów I")
1975-78 Budowa huty "Głogów II" z piecem zawiesinowym
produkcja blach walcowanych na zimno w Hucie im. Lenina (obecnie im.
Tadeusza Sendzimira)
Huta Miedzi "Cedynia" (maj 1979)
produkcja Fiata 126p (rozp. prod. 1973, pierwszy milion 1980, trzeci milion
1993)

Zakłady Dziewiarskie "Kalina" w Łodzi (1972)
Zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego w Leżajsku i Lipsku
Zakład produkcji profili giętych w Bochni (pierwszy w Polsce)
Zakład odzieżowy w Ozorkowie
Zakłady miesne w Ełku, Kole i Łukowie

Płocka Fabryka Maszyn Żniwnych o wyd. 2,5 tys. sztuk kombajnów
zbożowych "Bizon"
Zakłady odzieżowe: "Teofilów" w Łodzi, "Krotoszyn", "Modus" w Bydgoszczy
zakłady produkcji dywanów "Dywilan" w Łodzi
zakłady mięsne w Koszalinie i Ostrołęce
duże chłodnie w Olsztynie i Legnicy (każda po 60 tys. ton)
cukrownie Łapy i Krasnystaw o łącznym przerobie 10 tys. ton buraków na dobę
zakłady mleczarskie w Ciechanowie, Zabrzu, Chodzieży, Strowcu Mazowieckim i
Kutnie
proszkownie mleka w Radomsku, Ostrołęce, Bielsku Podlaskim i Krasnymstawie
zamrażalnie owoców i warzyw w Płońsku
Trasę Łazienkowską wraz z drogami dojazdowymi w Warszawie
w Kowarach produkcję autobusu Jelcz
zakłady mięsne w Ostródzie, Sokołowie Podlaskim, Zielonej Górze
zakłady mleczarskie w Radzyniu, Tomaszowie Mazowieckim, Pinczowie Kieleckim,
Włoszczowej, Lipsku nowe proszkownie mleka w Radomiu, Ostrołęce, Bielsku
Podlaskim
nowa kopalnia rudy miedzi "Rudna"
uruchomiono produkcję kombajnu ziemniaczanego w Strzelcach Opolskich
Port Północny
zakłady odzieżowe "Cotex"
trasa Warszawa-Katowice
Zakłady Dziewiarskie "Bistona" w Łodzi
Zakłady "Feniks" w Łodzi
zakłady dywanów i wykładzin "Novita" w Zielonej Górze
w Katowicach Centralny Szpital Górniczy (500 łóżek)
produkcja maszyn do szycia na licencji Singera w "Predom-Łucznik" w Radomiu
chłodnie składowe w Ełku i Grudziądzu
zakład mleczarski w Gdańsku
zamrażalnie owoców i warzyw w Leżajsku, Siemiatyczach, Środzie Wielkopolskiej

Czy ktoś może wypisać co powstało po 1989 roku (oprócz dziury budżetowej
oczywiście) ?

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=35559914
  nowy miesięcznik na rynku
nowy miesięcznik na rynku

juz w piatek w salonach prasowych "Nasze Morze" - nowy miesiecznik o tematyce
morskiej..

W pierwszym numerze _miedzy innymi_:

- usmiechnij sie. jestes w Gdyni | miasto obchodzace w tym roku 80. urodziny,
szykuje sie do kolejnego skoku

- rozmowa o polskiej gospodarce morskiej z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem

- Pech pod zaglami - Izba Morska bada wypadki na polskim zaglowcu Dar Mlodziezy

- Daleko od morza - niestety to o Dalmorze - najwiekszej niegdys polskiej
firmie polowowej

- Przyjaciele Soldka - reaktywowalo sie towarzystwo przyjacil tego statku

- Morze na warszawskiej gieldzie - Jak sobie radza notowane na warszawskiej
gieldzie firmy zwiazane z gospodarka morska?

- Jak dlugo trwac bedzie hossa na rynku morskich przewozów kontenerowych?

- POCZTÓWKA Z MORZA - cykl shiploversko-historyczny - Najwiekszy z "Klejnotów
Królewny Dagmary" - o pierwszym polskim transatlantyku - Polonia

- o modelarzu ze Slaska

- cykl OBRAZY MORZA - o malarstwie marynistycznym

- Jak na swojej flocie handlowej zarabiaja greccy armatorzy

- Historia i terazniejszosc Kanalu Panamskiego

- Sto dni z maszyna do szycia - Jarek Kaczorowski, zeglarz-zawodowiec,
wspomina najbardziej fascynujace regaty ostatnich lat - The Race 2000.
- Fakty i mity wojny U-bootów

- cykl - MORZE W TV - zapowiedzi najciekawszych programów o morzu emitowanych
na kanalach tematycznych

- Od Kujaw do Warmii - opis statku - nowe masowce Polskiej Zeglugi Morskiej
odwiedzaja Polske i ciesza oko

- jeden z najnowoczesniejszych statków w norweskiej flocie rybackiej
przekazany przez Stocznie Polnocna

- Nowe pomysly i trendy w projektowaniu wspólczesnych holowników portowych

- Plywajace Czernobyle - Rosja zamierza rozpoczac budowe plywajacych
elektrowni atomowych

Już w tym tygodniu - w piątek, 13 stycznia - do punktów sprzedaży Inmedio,
Kolporter oraz salonów EMPiK w całej Polsce trafi miesięcznik "Nasze MORZE",
poświęcony morzu we wszelkich jego aspektach – społecznym, gospodarczym i
technicznym. Tytuł, adresowany do właścicieli i pracowników firm sektora
gospodarki morskiej, menedżerów przemysłu okrętowego, miłośników statków i
czytelników zainteresowanych szeroko rozumianą problematyką morską będzie
nawiązywać do tradycji legendarnego czasopisma "Morze", które ukazywało się w
Polsce od czasów przedwojennych aż do końca lat 90. XX wieku.
Ten jedyny tego rodzaju miesięcznik na rynku przybliży Państwu w sposób
zrozumiały i przystępny związki człowieka z morzem – od historii flot i budowy
statków, poprzez działalność stoczni i portów, zagadnienia transportu
morskiego i żeglugi aż po oceanotechnikę i turystykę morską. Uzupełnieniem i
rozwinięciem treści drukowanych w magazynie będzie dołączana do każdego
wydania płyta VCD, zawierająca materiały filmowe oraz galerie zdjęć,
prezentacje i pokazy slajdów związane z morzem. Co drugi numer czasopisma
będzie także zawierał dodatek ekstra – model statku handlowego zbudowanego w
polskiej stoczni, do sklejenia.
Dobrze Państwu znane "Budownictwo Okrętowe" nie znika z rynku wydawniczego -
staje sie integralną częścią miesięcznika "Nasze MORZE"!
  nowy miesiecznik o tematyce MORSKIEJ juz w piatek!
nowy miesiecznik o tematyce MORSKIEJ juz w piatek!
juz w piatek w salonach prasowych "Nasze Morze" - nowy miesiecznik o tematyce
morskiej..

W pierwszym numerze _miedzy innymi_:

- usmiechnij sie. jestes w Gdyni | miasto obchodzace w tym roku 80. urodziny,
szykuje sie do kolejnego skoku

- rozmowa o polskiej gospodarce morskiej z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem

- Pech pod zaglami - Izba Morska bada wypadki na polskim zaglowcu Dar Mlodziezy

- Daleko od morza - niestety to o Dalmorze - najwiekszej niegdys polskiej
firmie polowowej

- Przyjaciele Soldka - reaktywowalo sie towarzystwo przyjacil tego statku

- Morze na warszawskiej gieldzie - Jak sobie radza notowane na warszawskiej
gieldzie firmy zwiazane z gospodarka morska?

- Jak dlugo trwac bedzie hossa na rynku morskich przewozów kontenerowych?

- POCZTÓWKA Z MORZA - cykl shiploversko-historyczny - Najwiekszy z "Klejnotów
Królewny Dagmary" - o pierwszym polskim transatlantyku - Polonia

- o modelarzu ze Slaska

- cykl OBRAZY MORZA - o malarstwie marynistycznym

- Jak na swojej flocie handlowej zarabiaja greccy armatorzy

- Historia i terazniejszosc Kanalu Panamskiego

- Sto dni z maszyna do szycia - Jarek Kaczorowski, zeglarz-zawodowiec,
wspomina najbardziej fascynujace regaty ostatnich lat - The Race 2000.
- Fakty i mity wojny U-bootów

- cykl - MORZE W TV - zapowiedzi najciekawszych programów o morzu emitowanych
na kanalach tematycznych

- Od Kujaw do Warmii - opis statku - nowe masowce Polskiej Zeglugi Morskiej
odwiedzaja Polske i ciesza oko

- jeden z najnowoczesniejszych statków w norweskiej flocie rybackiej
przekazany przez Stocznie Polnocna

- Nowe pomysly i trendy w projektowaniu wspólczesnych holowników portowych

- Plywajace Czernobyle - Rosja zamierza rozpoczac budowe plywajacych
elektrowni atomowych

Już w tym tygodniu - w piątek, 13 stycznia - do punktów sprzedaży Inmedio,
Kolporter oraz salonów EMPiK w całej Polsce trafi miesięcznik "Nasze MORZE",
poświęcony morzu we wszelkich jego aspektach – społecznym, gospodarczym i
technicznym. Tytuł, adresowany do właścicieli i pracowników firm sektora
gospodarki morskiej, menedżerów przemysłu okrętowego, miłośników statków i
czytelników zainteresowanych szeroko rozumianą problematyką morską będzie
nawiązywać do tradycji legendarnego czasopisma "Morze", które ukazywało się w
Polsce od czasów przedwojennych aż do końca lat 90. XX wieku.
Ten jedyny tego rodzaju miesięcznik na rynku przybliży Państwu w sposób
zrozumiały i przystępny związki człowieka z morzem – od historii flot i budowy
statków, poprzez działalność stoczni i portów, zagadnienia transportu
morskiego i żeglugi aż po oceanotechnikę i turystykę morską. Uzupełnieniem i
rozwinięciem treści drukowanych w magazynie będzie dołączana do każdego
wydania płyta VCD, zawierająca materiały filmowe oraz galerie zdjęć,
prezentacje i pokazy slajdów związane z morzem. Co drugi numer czasopisma
będzie także zawierał dodatek ekstra – model statku handlowego zbudowanego w
polskiej stoczni, do sklejenia.
Dobrze Państwu znane "Budownictwo Okrętowe" nie znika z rynku wydawniczego -
staje sie integralną częścią miesięcznika "Nasze MORZE"!

na witrynie www.naszemorze.com.pl dostepny formularz zamowienia prenumeraty..
  Kierunki zamawiane receptą na brak specjalistów
Kierunki zamawiane receptą na brak specjalistów
Ukończyłem polibudę w krakowie rok temu i podziele sie moimi wrażeniami z
szukania pracy. Politechnika nie była dla mnie wyborem z przypadku, już wieku
15 lat postanowiłem, że chcę zostać inżynierem, i projektować. Inżynieria to
dla mnie autentyczna pasja. Ukończyłem mechanikę i budowę maszyn z całkiem
ostatecznym wynikiem na dyplomie- 4,5, znam bardzo dobrze język angielski,
moje cv wygląda nie najgorzej, więc nie powinienem mieć problemu z pracą.A
odzew jest praktycznie zerowy. W ogłoszeniach o pracę wszędzie wymagane " co
najmniej 3 letnie doświadczenie, doskonała znajomość tego i tamtego , etc."
Na wysłane CV prawie nikt nie odpowiada, zero kontaktu. A firmy całkowicie
lekceważą absolwentów. Pamiętam rozmowę w EDC w wawie, przyszło dwóch team
leaderów cwaniaków, jak rozmowa przeszła w język angielski, to się okazało, że
to raczej ja ich mógłbym sprawdzać a nie oni mnie. Później zadali jakieś
pytania z sufitu, pogadaliśmy, ładnie , miło i koniec. Droga wo wawy z Krk 6
godzien, 2h rozmowy , 6h powrotu, i nikt mi nawet nie odpowiedział, że jednak
nie nawiążą współpracy( takich historii o tej firmie słyszałem dziesiątki).
Jednym słowem chamstwo na maksa i całkowite lekceważenie. Czyli szukając
pracy, poświęcasz swój czas, nerwy, pieniądze, a nikt nie raczy nawet
powiedzieć pocałuj mnie w d... . Wiecie czemu tak jest ? Bo nasz rynek jest
przesycony inżynierami, i firmy mogą ich całkowicie lekceważyć. Poza tym w PL
nie ma pracy dla inżynierów. Sam pracowałem w zakładzie zachodniej firmy,
pracę którą tam wykonują ludzie z mgr.inż. przed nazwiskiem, można wykonywać
po skończeniu liceum i trzymiesięcznym przeszkoleniu, między innymi dlatego z
tej firmy się zwolniłem. Zawsze można wyjechać, ale bądźmy realistami, nie
jest to łatwe. Zachodzie firmy dokładnie patrzą kogo zatrudniają, mają pod
ręką tubylców, no i trzeba
znać język bardzo dobrze, a ten warunek spełnia 5-8 % absolwentów
politechniki, jak wynika z moich osobistych obserwacji. A teraz namawiają
młodych do studiowania na politechnikach. Poziom i tak leci na łeb na szyje od
lat, a obecnie na politechnikę przyjmują wszystkich bez wyjątku, bo mają
niedobór chętnych, i gość, który powinien zostać raczej dobrym fryzjerem
bierze się za studiowanie mechaniki czy elektrotechniki :). Studia techniczne
(jak chce się coś z nich wynieść) są ciężkie, wymagają pewnej ilości oleju w
głowie, dużo pracy, a później ciężko jest po nich znaleźć pracę w zawodzie, a
żeby była to jeszcze praca nieźle płatna to prawie niemożliwe. Trzeba się
jeszcze tylko odnieść do nieprzystosowania naszego programu nauczania do
wymagań rynku . Nauki jest dużo, ale większość niepotrzebnej. studia trwają 5
lat i za ten czas nie miałem zajęć z tego , czego pracodawcy oczekują, czyli
modelowania 3d w catii, pro-e czy innych. Nie miałem zajęć MES z Ansysa,
abaqusa, fluenta czy czegokolwiek. Języka też nie nauczysz się na uczelnie,
musisz samemu. Jednym słowem 5 lat studiowania, dużo nauki i teorii, ale ZERO
przydatnych, praktycznych rzeczy. Czyli w zasadzie 5 lat stracone. Krew mnie
zalewa jak na to patrzę, bo studia to powinna być inwestycja w przyszłość, a
pozostaje jakiś taki niesmak i rozczarowanie, zgnilizną naszego systemu
edukacji, rynku pracy i wrażenie, że tyle lat nauki idzie w las. Obecnie nie
pracuje jako inżynier, zarabiam lepiej niż gdybym jako taki pracował, ale
jednak te studiowania.5 lat ciągle zmusza mnie do szukania pracy w
zawodzie.Choler** ciężko jest.
  Kłótnia o szkołę odzieżową
Szkoda, że odpowiedzialni za sprawy szkolnictwa przedstawiciele gminy nie
czytają forum GW, bo są tu odpowiedzi na pytanie, dlaczego odzieżówkę do
skórzanki, a nie skórzankę do odzieżówki.
Przecież "skórzanka do odzieżówki" to jakże polski pomysł zaczynania
wszystkiego od początku, bez oglądania się na to, co było dotąd. Jest kompleks
budynków na Śniadeckich dedykowany dla szkoły zawodowej, z warsztatami,
odpowiednimi instalacjami elektrycznymi, garbarnią(?), inernatem, no to...
przebudować na muzyczną!. Nieważne, że to bez sensu. Ale paru osobom tak będzie
wygodniej. Czy przeniesienie maszyn do szycia z Kilińskiego na Śniadeckich
spowoduje, że uczniowie zaczną gorzej szyć?. Rozumiem, że kompleksowi na
Sniadeckich potrzeba remontu; wymiana okien, poprawa tynków, malowanie,
sanitariaty - to żadna filozofia, po prostu REMONT.
Szkoła muzyczna, to placówka o szczególnym charakterze. Kompleks na Śniadeckich
jest na jej potrzeby ZA DUŻY, za to zupełnie NIEODPOWIEDNI. Na potrzeby
muzycznej trzeba go PRZEBUDOWAĆ, a nie WYREMONTOWAĆ. To różnica. W dodatku
efekt końcowy nie będzie taki, jak powinien. Zespół szkół muzycznych, to w
sensie liczby uczniów głównie PODSTAWÓWKA! Dzieciaki od 6 ROKU ŻYCIA. A w
planie mamy także przedszkole muzyczne. W XXI wieku taka dziatwa ma się uczyć w
JASNYCH, PRZYTULNYCH, PRZYJAZNYCH pomieszczeniach. Do takich rozwiązań trzeba
dążyć, taką szkołę chcemy tym dzieciakom zbudować. Czy dzieci z muzyka są
gorsze od tych na Rapackiego?. Czy ich miasto nie jest im nic winne tylko
dlatego, że ciężko pracują od najmłodszych lat, mają półtora, dwa razy więcej
zajęć, niż ich rówieśnicy, nie demolują przystanków, klatek schodowych, nie
malują sprayem po ścianach budynków? Nie sprawiają problemów, więc można ich
wrzucić na następne 60 lat tam, gdzie nie chcą pójść ludzie prawie
dorośli?!!!

Panie i Panowie nauczyciele z odzieżówki - posłalibyście swoje 7 letnie dzieci
do podstawówki zlokalizowanej w budynku na Śniadeckich?!.

NAJWYŻSZA PORA również, żeby Pani Prezydent i inni urzędnicy odpowiedzialni za
szkolnictwo i inwestycje przestali opowiadać niestworzone historie o 30
milionach potrzebnych na budowę muzycznej. Wszystko wskazuje na to, że
wystarczy POŁOWA tej kwoty. W dodatku tylko część obciążyłaby kasę miasta, i to
na przestrzeni 3-4 lat. Resztę trzeba ZDOBYĆ. Warszawa - ministerstwo
edukacji, ministerstwo kultury - już podjęliśmy pierwsze kroki, żeby dotrzeć w
nich tam, gdzie trzeba (my, to znaczy będące w rejestracji Stowarzyszenie
Społeczny Komitet Budowy Zespołu Szkół Muzycznych w Radomiu), fundusze unijne,
sponsorzy, cegiełki, działalność gospodarcza Stowarzyszenia... Mamy głębokie
przekonanie, że to się da zrobić i jesteśmy skłonni poświęcić tej sprawie dużo
czasu i energii.
Panie i Panowie z odzieżówki. To nie był nasz pomysł, aby muzyczną na okres
przejsciowy przenieść akurat na Kilińskiego. Ale przez całą wiosnę nie padł
ŻADEN INNY SENSOWNY pomysł. Dlatego dzisiaj uważamy, że czas kończyć, a nie
zaczynać od nowa dyskusje. Wasze przenosiny będą MNIEJSZYM ZŁEM w sytuacji, w
której nie ma rozwiązania idealnego. Wasza niechęć jest zrozumiała, ale z
perspektywy całości problemów szkolnictwa w skali miasta - przedstawione przez
Was argumenty są żadne. Pozdrawiam.
  Tradycja lewej kasy
Byłem ordynarny bo chciałem sprowokować do dyskusji na temat co zrobić i jak
przekwalifikować górników po zamknięciu kopalń, które czy ktoś chce czy nie to
i tak ulegną zamknięciu samoistnie. Ci Górnicy właściwie są niereformowalni. Są
to bardzo biedni umysłowo ludzie, nie dlatego, że są mało inteligentni z
urodzenia ale dlatego, że komuną wepchnęła ich w taki stan. Zawsze mówiono im,
że są solą Ziemi Śląskiej, że są najważniejsi w kraju. Na dodatek dawano im
nieżle zarobić. Ja jako górnik zarabiałem około 5 średnich krajowych. Co prawda
nie szczędziłem sił aby to osiągnąć. Byłem przez rok ładowaczem i przez rok
tzw. telefonistą w oddziale MP5 (Makoszowy)- moim szefem był wtedy sztygar
oddziałowy inż Strojny (niestety nie pamiętam imienia). Jak byłem ładowaczem
(miałem maturę licealną) to wkręcałem się do różnych robót przy górnikach
strzałowych (byłem bez uprawnień - miałem jedynie uprawnienia elektryczne do 1
kV) czy do pracy na ścianę tzw łopatową (bo był metan, a ściana miała w sumie
8m wysokości i była wybierana warstwami bez kombajnu). W pewnym okresie
pracowałe przez pół roku na przesunięte nocki zjazd 0. 15 i wyjazd 7.45. Za te
noce też były spore dodatki. W sumie mogę powiedzieć, że zarabiałem krocie jak
na tamte czasy (był już Gierek) Pamiętam jak dziś, że pod naciskiem górników
likwidowano wtedy podatki (na kwitkach) i dokładano pensji. Nic nie mówiłem, bo
moim celem było zarobić jak najwięcej pieniędzy aby starczyło na dzienne studia
w Warszawie. Już wtedy uważałem, że otrzymywałem zbyt dużo pieniędzy za tę
niełatwą i ryzykowną pracę (bywałem prawie 14 km od podszybia) Dzisiaj uważam
nadal tak samo, a nawet coraz bardziej jestem przekonany, że jest to syzyfowa
praca i marnująca talenty ludzkie jakie niewątpliwie drzemią na Śląsku. Kochani
Górnicy mówiąc, że jesteście biedni umysłowo nie mam na celu obrażanie Was.
Jesteście tacy bo rozmyślnie takich Was wyprodukowano. To komuna odpowiadaza
Wasz obecny los. Jak można było dopuścić do tego aby Wasza edukacja kończyła
się na trzech dniach obecności w szkole a pozostałę trzy dni (wtedy sobota była
dniem roboczym) tyraliście jako młodzi chłopcy pod ziemią. Wtedy kiedzy
człowiek ma najwięcej możliwości kształtowania swojej osobowości, Wam mówiono
po co wiedza, węgla jest dosyć. Tamtej władzy chodziło o to abyście byłi tępi a
tym samym ulegli i dawali się wyprowadzać w pole (zresztą każdej władzy o to
chodzi zarówno świeckiej jak i kościelnej). Teraz pozostaliście inwalidami bez
wiedzy i bez srodków do życia i bez perspektyw na przyszłość.

Powracając do tematu to największy problem jest mądrze Was zagospodarować a
nie "wyrzucić na śmietnik" (czytaj przyspieszoną emeryturę albo zasiłek).
Wielu w śród Was ma przecież inne zawody niż Górnik. Ci z Was, którzy pracują
dzisiaj w kopalniach o (niby) stabilnej przyszłości niech wszelkimi sposobami
się przekwalifikowywują, niech kończą szoły średnie ale nie typu matura w rok,
bo te to tylko wyciągają reszki pieniędzy z kieszeni. Pracodawcy zaczynają
patrzeć jaką szkołe się kończyło bo namnożyło się teraz Wyższych Uczelni w
Koziej Wólce. Zakładajcie własne działalności gospodarcze jeszcze w trakcie
pracy w kopalni bo wtedy obciążenia podatkowe praktycznie nie istnieją (nieraz
tylko składki chorobowe dla ZUS-u) Zarabiajcie dodatkowo zanim Wasza kopania
upadnie. Cholera ja jako inżynier i mężczyzna potrafię nawet na maszynie
spodnie uszyć nie mówiąc o firankach i zasłonach. Ja to robię w wolnych
chwilach dla przyjemności, ale mój kolega podszedł do tego poważnie i po 10
latach ma ma sporawą firmę szycia portek. Towar wywozi do Tuszyna (niedaleko
Łodzi), zatrudnia w tej chwili kilkanaście osób i na dodatek ma tanio.

Górnicy przekwalifikujcien się, roboty jest więcej niż się Wam wydaje, chyba że
chcecie żyć na koszt reszty Polski. Nie tędy droga bo nie będzie przyzwolenia,
ludzie zacvzynają rozumieć, że to na ich koszt. Jak chcecie sprzedawać węgiel?.
Coraz więcej w Polsce gazu do ogrzewania - mało kłopotliwy w eksploatacji.
Coraz więcej oleju opałowego, także jako produktu z recyklingu i też bardzo
mało kłopotliwy. Ja jak załozyłem sobie ogrzewanie olejowe 3 lata temu to od
tamtego czasu tylko trzy razy się martwiłem tzn jak kupowałem olej. Coraz
więcej kominków na drewno i to też jest alternatywa dla węgla i oleju i gazu
oraz jednocześnie uzupełnienie tamtych źródeł energii. Nie zapominajcie drodzy
Górnicyż pojawia się nowe darmowe wręcz źródło energii w postaci kolektorów
ciepła do grzania wody użytkowej i ogrzewania słońcem. Taki kolektor ciepła
można wykonać samemu (co ja już uczyniłem) lub kupić co czyni wielu. W tych
kupnych są już nawet próżniowe wymienniki (a to działa nawet w pochmurny i
mroźny dzień). Górnicy jak już tak lubicie produkować energię to zróbie to
teraz inaczej, zabierajcie ją słońcu. Jeszcze jeden element to miliony ton
styropianu i wełny mineralnej. Przecież i Wy sami w swoich domach te materiały
stosujecie (widziałem na Śląsku). Te wszystkie czynniki wpływają na to, że
popyt na Wasze czarne złoto spada. Więc jak to chcecie sprzedawać???
Zapomniałem jeszcze o studniach geotermicznych, małych elektrowniach wodnych(w
moim mieście taka powstała, elektrowniach wiatrowych, które wkraczają do Polski
szybkim tempem. Gwarantuję Wam także, że prędzej niż późnie przeprosimy się z
elektrowniami jądrowymi ( szkoda, że przerwano budowę na wybrzeżu). W powietrzu
wisi także energia na bazie płynnego wodoru (również do samochodów. Wtedy
likwidacja kopalń będzie naprawdę tragedią, bo będzie trzeba zlikwidować ich
98%. I co wtedy zrobić z tą masą niedouczonych Górników. Nie czekajcie aż
Was "Globalny Świat" zepchnie na margines. Jestem inżynierem mam na dzień
dzisiejszy stabilną i dobrze płatną pracę, mam masę szkoleń specjalistycznych,
mam prawie dorosłe dzieci (studiują teraz) i mimo 50 paru lat przmierzam się do
kolejnych studiów aby nie wypaść z gry,abym mógł powiedzieć ewentualnemu nowemu
pracodawcy, że jestem świeżo po studiach, że mam duże doświadczenie zawodowe,
wiek przemilczę bo w dobrych firmach on się nie liczy. Marzę abym nie musiał
iść na przyspieszoną emeryturę, bo to dla mnie moralna śmierć. Tego samego Wam
życzę Górnicy co i sobie, także ciężkiej pracy przy przekwalifikowywaniu się,
uzupełnianiu albo poszerzaniu kwalifikacji. Jednocześnie współczuję Wam bo
byliście przyzwyczajeni do dobrobytu na koszt społeczeństwa polskiego a to się
skończyło bezpowrotnie.

Przepraszam za ewentualne błedy językowe i braki (albo powtórzenia liter), ale
pisałem emocjonalnie i nie chcę sprawdzać i czytać tego co napisałem aby
pozostało to autentyczne aby
  Aktualności & & #35 8222;Raport WTO& & #35 8221; z dnia 14 sierpnia 2023 r
Aktualności & & #35 8222;Raport WTO& & #35 8221; z dnia 14 sierpnia 2023 r
MODERNIZACJA W CHINACH
Minister obrony ChRL, Ang Lee ujawnił na sobotniej konferencji prasowej plan
dalszej modernizacji sił zbrojnych, znany dotąd tylko z plotek, pod
kryptonimem „Przyczajony smok”. Zgodnie z zamierzeniami ministerstwa, w celu
poczynienia oszczędności budżetowych armia zostanie zredukowana aż o 50%,
czyli do stanu pokojowego 40 mln żołnierzy w 2.500 dywizjach. W związku z
krachem programu budowy gwiazdolotu wielozadaniowego J-23 (wszystkie 37i
prototypów uległo katastrofom), oficjalnie zapowiedziano rozpoczęcie programu
kompleksowej modernizacji myśliwca J-8 w celu umożliwienia mu krótkich lotów
orbitalnych. Wiadomo już też, że podstawowym czołgiem bojowym chińskiej armii
nadal pozostanie sprawdzony T-59, zmodernizowany jednak przez zamontowanie
radiostacji, rozrusznika do silnika i działa plazmowego wzorowanego na
rosyjskim ZIS-3003. Zapytany o konsekwencje przebazowania części atomowych
okrętów podwodnych w górę rzeki Jangcy, na tamtejsze sztuczne Jezioro Trzech
Przełomów, minister przyznał, że przejściowo może to osłabić potencjał
uderzeniowy floty Pacyfiku. W celu zapobieżenia takiej ewentualności rozważa
się zakup używanego pancernika w Turcji lub Japonii.

NOWY MODEL TERMINATORA
W czasie corocznego MSPO w Kielcach amerykańska firma OCP z Detroit
zaprezentowała nowy model robota bojowego, który ma zastąpić przestarzałe
roboty typu T-800. Nowy typ T-X zbudowany jest z płynnego metalu, co miało
zapewnić utrzymanie miejsc pracy w amerykańskim przemyśle hutniczym, a przy
tym polepszyło odporność i sprawność androida. Nowy terminator nie ma też
wielu wad poprzednika – jest bardziej zminiaturyzowany, ma ładny biust i nie
mówi z austriackim akcentem. Nasi wysłannicy zauważyli szczególne
zainteresowanie ekspozycją amerykańską ze strony ekipy z OBRUM Gliwice,
gdzie – jak wiadomo – powstaje od kilku lat polski odpowiednik T-800,
nieliniowiec bojowy LEM-001, o powierzchowności wzorowanej na znanym
ubiegłowiecznym aktorze Bronisławie Cieślaku.

KTO CORAZ BLIŻEJ
W siedzibie polskiego oddziału koncernu Gazprom-HSW-Bofors-Rheinmetall-
General Motors S.A. w Stalowej Woli przystąpiono w ubiegłym tygodniu do 14
etapu 34 edycji przetargu na kołowy transporter opancerzony dla naszej armii,
poświęconego tym razem optymalnemu kształtowi brezentowych torebek na
podpaski dla załogi oraz dokładnemu rozmieszczeniu ich wewnątrz pojazdu.
Wydaje się zatem, że jest szansa na to, by przetarg ruszył wreszcie z
martwego punktu. Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego roku jeden z
ogólnopolskich dzienników ujawnił, że torby produkowane przez firmę wybraną w
13 etapie przetargu przeciekają, są łatwopalne, wykazują tendencję do
dziurawienia się po kontakcie z ostrymi narzędziami i mają nienowoczesną
konstrukcje szytą na maszynie zamiast przyjętej przez Polską Normę szytej
metalową igłą; przy tym producent ma ogromne kłopoty finansowe, syn
właściciela ma parchy, a fabryka w rzeczywistości nie istnieje. W tej
sytuacji, po proteście HSW, który cały swój biznesplan na rok 2004 r. oparł
na produkcji igieł do szycia, przetarg utknął na przeszło pół roku. Jego
dalszy postęp okazał się możliwy dzięki śmiałej decyzji MON, oddającej
stanowisko przewodniczącego dyrektorowi HSW, dr Włodzimierzowi
Kalickiemu. „Długo czekaliśmy, aby procedura przetargowa mogła być jawna i
sprawiedliwa dla wszystkich uczestników” – powiedział prezes na zwołanej z
tej okazji zamkniętej konferencji prasowej.

AFERY KAWALERYJSKIEJ CIĄG DALSZY
Nie milkną echa afery związanej z zamierzoną modernizacją polskich jednostek
szybkich. Przypomnijmy, że przeprowadzona przed miesiącem kontrola NIK w MON
ujawniła, że spośród przeszło 3 tys. zakupionych w ubiegłym roku przez
ministerstwo koni wierzchowych aż 1.243 jest ochwaconych, 345 ma nosaciznę,
zaś w ponad 50% przypadków ich maść nie odpowiada przyjętemu regulaminowo
wzorowi kamuflażu. Stawia to pod znakiem zapytania planowane na przyszły rok
sformowanie Kresowej Brygady Kawalerii we Wdzydzach Kiszewskich. W dodatku
zamiast przeznaczonych dla naszego tymczasowego kontyngentu irackiego 320
wielbłądów dwugarbnych, niesolidny dostawca mongolski dostarczył 640
dromaderów, tłumacząc się, że arytmetycznie rzecz biorąc to na jedno
wychodzi. Skandal wyszedł na jaw, gdy nie przyzwyczajeni do wielbłądów
jednogarbnych rekruci zaczęli się z nich nieregulaminowo ześlizgiwać. Szef
resortu, Bonawentura von Ungern-Sternberg (inicjator wyposażenia WP w
ekologiczne środki transportu), tłumacząc się niekompetencją urzędników
pozostawionych przez poprzednią ekipę minister Renaty Beger, podał się do
dymisji, która została przyjęta przez prezydent Aleksandrę
Kwaśniewską. „Zamierzam zająć się zawodowo jeździectwem” – powiedział naszym
dziennikarzom zdymisjonowany minister. To chyba jednak jeszcze nie koniec
jego kłopotów: prokuratura wystąpiła wczoraj o odebranie mu tytułu barona,
otrzymanego jeszcze z rąk Mikołaja II za odwagę wykazaną w czasie szarży
kawaleryjskiej na japońskie pancerniki pod Cuszimą.
  Listy z przyszłości
List trzeci
O myślicielach

Jak już wiecie, wspólnota myślicieli była koniecznym skutkiem rozwoju
cywilizacji. Gdy od przełomu osiemnastego i dziewiętnastego stulecia poczynając
rewolucja przemysłowa ogarniała coraz to nowe kraje, pojawiły się obawy, że
upowszechnienie maszyn spowoduje niewyobrażalny dotąd wzrost bezrobocia. Stało
się jednak inaczej. Dziewiętnasty wiek zadziwiał niespotykaną wcześniej liczbą
innowacji technicznych. Część spośród nich dała podstawy nowym gałęziom
gospodarki, tworzącym nowe, liczniejsze niż dawniej miejsca pracy. Wczesny
przemysł potrzebował przecież całej armii pracowników o niskich kwalifikacjach
zarówno bezpośrednio w produkcji, jak i do wykonywania rutynowych czynności
biurowych. Jeśli natomiast ktoś miał większe zdolności, mógł samodzielnie
spróbować dokonać jakiegoś odkrycia lub wynalazku albo znaleźć dla niego
praktyczne zastosowanie. Stulecie owo było bowiem epoką samouków i
majsterkowiczów, tworzących w swych przydomowych warsztatach już to maszynę do
szycia, już to nowy rodzaj kłódki, czy też projekt latającej machiny. Były to
przecież czasy Thomasa Edisona, który zasłynął tym, iż własnoręcznie
skonstruował ponad pięćset wynalazków. Pęd do nowoczesności docierał wówczas do
najdalej nawet położonych wiosek. Gdy Józef Maciasz, góral z Łopusznej, odbywał
służbę wojskową w Alpach, przyjrzał się tamtejszym metodom wyzyskania energii
wodnej i budowy zapór. Po powrocie w 1911 roku do rodzinnej wsi zaczął tworzyć
prawdziwy koncern przemysłowy. Obejmował on młyn, tartak, gonciarnię i wiele
innych urządzeń, które przynosiły mu spory dochód. Swoje alpejskie
doświadczenia wykorzystał budując zaporę i konstruując turbinę, napędzającą
generator prądu elektrycznego. Elektryczność dawała energię części urządzeń
owego koncernu i światło, a jej nadwyżki mogły być sprzedawane sąsiadom.
Osiągnięcia Józefa Maciasza, a także innych ludowych konstruktorów i "wiejskich
przemysłowców", nie były w tamtej epoce czymś wyjątkowym nawet na ubogim,
zdawałoby się, Podhalu.

Z upływem dwudziestego wieku sytuacja jednak zaczęła się zmieniać.
Majsterkowicze-samoucy odchodzili w przeszłość (choć kariera Steve'a Jobsa i
Steve'a Wozniaka dawała jeszcze jakieś złudzenia), przyszłość należała zaś do
zespołów badawczych finansowanych przez rządy i wielkie korporacje, co zwykle
wychodziło na jedno. Przemysł trzeciego tysiąclecia nie potrzebował już ludzi o
niskich kwalifikacjach. Postęp techniczny - oparty na technologiach
informatycznych, biotechnologii i automatyzacji - tworzył oczywiście nowe
miejsca pracy w nowych działach gospodarki, lecz szanse na ich objęcie miało
jedynie wąskie grono specjalistów. Wprawdzie niektóre czynności, takie jak
praca sprzątaczki lub opiekunki do dzieci, nadal efektywniej i taniej
wykonywane były przez ludzi spoza wykształconej elity, lecz takich miejsc pracy
coraz bardziej ubywało. Żaden nowy Józef Maciasz nie miał już szans się pojawić.

Pozbawione pracy masy ludzkie stopniowo ubożały. Rosnące zadłużenie powodowało,
iż ludzie tracili swoje nieruchomości, przejmowane przez banki, państwo albo
wykupywane za grosze przez możnych. Najlepsze ziemie zatrzymali dla
siebie "wykształceni", natomiast "szaraki", jak ich pogardliwie nazywano,
spychane były na mniej wartościowe tereny. W ten sposób powstawały wyspy
dobrobytu i nowoczesności pośród morza nędzy. Cały popyt na nowoczesne dobra o
wysokiej i średniej jakości kreowany był przez ową elitę. Nowe technologie
umożliwiały jednak wytwarzanie wielkiej ilości tanich przedmiotów o niskiej
jakości, które następnie mogły być rozdawane "szarakom" podobnie, jak niegdyś
stare koce wśród Indian. Wprawdzie początkowo elita nie wykazywała zapału do
takiej "działalności charytatywnej", lecz z upływem czasu - odmierzanym
upadkiem kolejnych przestarzałych przedsiębiorstw - problemy społeczne stawały
się na tyle pilne, iż powszechnie uznano, że koszty takiego rozdawnictwa i tak
będą mniejsze od kosztów postępującej destabilizacji.

Pierwsze dekady nowego tysiąclecia były bowiem epoką rosnącego
ubezwłasnowolnienia mas i towarzyszącego mu niepokoju. W różnych krajach
rozmaicie postępowano z "szarakami". W jednych przemieszczano ich z miejsca na
miejsce w urągających ludzkiej godności warunkach i poddawano okrutnym
eksperymentom, takim jak chemiczna kastracja mężczyzn, nie powstrzymując się
nawet od masowej eutanazji. W innych stosowano bardziej ludzką politykę,
starając się z lepszym lub gorszym skutkiem wprowadzać w życie rozmaite
programy charytatywne. Wszędzie jednak demokracja i prawa człowieka stały się
dobrami luksusowymi, a wśród ludu zapanowało prawo pięści i policyjny
paralizator. Od czasu do czasu dochodziło gdzieniegdzie do rozruchów, które
brutalnie tłumiono.

Koszty kontroli i terroru okazały się jednak tak duże, a oburzenie na
istniejący stan rzeczy, szczególnie wśród bardziej aktywnych "szaraków", stało
się w końcu tak wielkie, iż powstały warunki dla ukształtowania się owych
plemion, pragnących zniszczyć zamieszkałe przez elitę oazy dobrobytu i posiąść
ich bogactwa lub przynajmniej wywalczyć sobie jakieś miejsce na ziemi. Tak więc
Europę Wschodnią pustoszył Alaryk Iwanowicz Pawłowski, wódz licznego i bitnego
plemienia. Na terenie Niemiec i Francji działał Markus Etzel, natomiast
pochodzący z Południowego Tyrolu Dietrich Messner zdobył Weronę i,
wykorzystując panikę i nieporadność sił rządowych, zdołał utrzymać ją przez
kilkanaście miesięcy. Walki z plemionami pochłaniały coraz więcej środków, gdy
zaś ludzie Etzela spustoszyli Paryż i w odpowiedzi na to prezydent Europy, Jean
Rene, nakazał zrzucić bombę atomową na ich obóz w okolicach Strasburga,
przyszło otrzeźwienie. "Należy szybko, póki nie jest jeszcze za późno, znaleźć
jakiś sposób uratowania cywilizacji!" - stwierdzili niektórzy
spośród "wykształconych".

Wówczas pojawił się nowy prorok. Był to niejaki Jerzy Piesiec, syn bezrobotnego
nauczyciela z Milicza, który postanowił wygłaszać kazania jako prawdziwy
apostoł, gdyż miał, we własnym mniemaniu, odpowiednie po temu warunki: nie znał
sztuki pisania programów komputerowych.
 



maszyna tynkarska tynków wapiennych
maszyny budowlane Marko lotyń
Maszyny budowlane Sprzedam ceny
maszyny budowlane użwane Sprzedaż
Maszyny rolnicze Ładowacze Cyklop
maszyn indukcyjną zastosowanie
Maszyna do polerowania felg
Maszyna do produkcji siatki
MASZYNA DO WYPRASEK PARAFINOWYCH
maszyna do zabijania Film
maszyna do zszywania książek
Maszyna firmy Bobst
maszyna parowa wikipedia
Maszyna stebnówka Yuki
maszynę do produkcji wyprasek
  • kibice ruchu chorzow
  • tensowal duo control
  • 2222powstanie styczniowe w malarstwie2222
  • yarosh deep noise from my heart
  • bliuletyn ogloszen
  • usugi saperskie
  • GAK Graz
  • darmowy program pulpit
  • gdzie moge zobaczyc Moto gp.pl